X pudełkowy PR?

Zeszły tydzień upłynął nam pod znakiem jednego z największych świąt branży growej. I nie od dziś wiadomo, że gracze, a zwłaszcza konsolowcy to ludzie fanatycznie zakochani w pewnych markach. Zadrzeć z nimi, to jak kopnąć w gniazdo os… os o gabarytach słonia. Dlatego wielce dziwi mnie to co robi Microsoft ze swoim najmłodszym dzieckiem. Konsolą Xbox One.

Gdy przyjaciele odwracają się do nas plecami

Pierwsza prezentacja konsoli nie zachwycała. Nie pokazano gier, skupiono się tylko na prezentacji cech TV i interfejsowych. Innymi słowy z konsoli najnowszej generacji zrobiono magnetowid. Czy tak buduje się napięcie przed prezentacją i premierą produktu? I don’t think so. Co ciekawe podczas tamtego wydarzenia nagle zaczęły rosnąć notowania giełdowe Sony, czyli głównego konkurenta na rynku konsol! Zresztą zobaczcie sami, to prezentacja konsoli, czy dekodera?!

To może nie do końca adekwatne porównanie, ale kojarzycie na pewno teasery filmów/gier? Tutaj dobrym przykładem jest Witcher 3. W lutym dostaliśmy minutowe video prezentujące nowy motyw muzyczny i logotyp serii. NIC tam nie było widać z gry, nie zaspokaja naszej ciekawości. Chcemy więcej.

Microsoft poszedł zupełnie inną drogą i wpadł w ruchome piaski. Najpierw omówienie funkcji telewizyjnych i trzymamy w napięciu do E3 żeby pokazać gry (pomiędzy tymi rozprawami o funkcjach TV przewinęły się jakieś gry, ale zwyczajnie inne części prezentacji je przysłoniły). Źle, nie zbudowano napięcia, to wręcz marketingowy strzał w stopę z Desert Eagle’a. Bo fanów, wyznawców wręcz zanudzono. Zamiast sprawić, że będą czekać na prezentację na E3 doprowadzono ich do stanu w którym już byli pesymistycznie nastawieni do nowości.

Gwoździem do trumny było ogłoszenie, że gry na Xbox One mają DRM, nie można ich pożyczać lub odsprzedać. Cena wyższa o 100 Euro od konsoli Sony. Ciągły wymóg podłączenia do internetu, czy wsparcie tylko dla niektórych krajów po premierze (Polski wśród nich nie ma) oraz “niby ekskluzywne tytuły”. Lista grzechów z każdym dniem się wydłuża i zaraz przyjrzymy się tym najważniejszym.

Xbox One – Playstation Four

Ta powyższa punktacja to oczywiście mem, który już krąży po sieci, ale ja rzućmy okiem na kilka faktów, które przemawiają zarówno przeciw produktowi Microsoftu, jak i pokazują ich marketingowe potknięcia.

1. Połączenie z internetem – nowa konsola Microsoftu wymaga ciągłego dostępu do sieci. Ok, to trochę kłopotliwe, być może dla niektórych nie do zrealizowania. Także gracze zaczęli się trochę burzyć na ten fakt. Co odpowiada Microsoft? Że dla graczy bez stałego dostępu do sieci już mają produkt. XBoxa 360! I to powiedział Don Mattrick, szef działu odpowiedzialnego za działania marketingowe produktów “rozrywkowych” firmy (jeśli dobrze rozumiem korpomowę z USA, gdzie zapisano że piastuje stanowisko President of Interactive Entertainment Busines). Mniejsza o to. Zniechęcać klientów do zakupu nowego produktu, który musi teraz spełnić pewne KPI?! Który musi się zwrócić i w ogóle jest przez szefostwo skazany na sukces, bo inaczej skażą swoich pracowników na banicję i bezrobocie? 1002740_10151496167666840_1268106926_n

2. Banowanie graczy – kupując konsolę mamy nadzieję na dobrą zabawę. Co jednak jeśli firma korzysta z kruczków które mogą nam tę zabawę zepsuć? Okazuje się, że jakikolwiek ban w systemie Xboxa powoduje blokadę konsoli i gier. Bach! Zostajemy z pudłem multimedialnym wartym kilkaset Euro. Naprawdę warto rzucać klientom takie kłody pod nogi? Co jakiś influencer dostanie bana, to sytuacja kryzysowa w social media gwarantowana. Chyba, że Microsoftowi chodzi o to, żeby mówili o nich, nieważne w jakim tonie.

3.Wsparcie regionalne – wiecie jaka gra była jedną z osi prezentacji nowej konsoli na E3? Polski Wiedźmin 3. Jaki rynek nie dostał na dzień dobry wsparcia dla Xbox One? Polska. Czy tylko mi coś tutaj zgrzyta? Niekoniecznie, bo okazuje się, że nawet jeden z szefów CD Projekt Red (producent Wiedźmina) Marcin Iwiński nie wiedział, że firma z Redmond podejmie takie restrykcje. Także 1-0 dla Playstation w kraju nad Wisłą.8539_10201419422957234_1395174956_n

4. DRM – przypisanie gry do jednej konsoli, niemożność wykorzystania gier używanych. Mówi się, że nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu i to widać w podejściu Microsoftu. Tak nadgorliwie chcą bronić developerów i sprzedaży gier, że zapominają o swoich klientach końcowych, graczach. A to skrzętnie wykorzystało Sony, które punktuje konkurenta PRowo na każdym kroku. Zobaczcie zresztą na video poniżej.

5. Brak jednoznacznego stanowiska – nie śledzę całej sytuacji aż tak dokładnie, ale jeśli nawet dla kogoś kto robi to z doskoku niektóre wypowiedzi rzeczników i przedstawicieli Microsoftu wydają się dziwne?  Takie sytuacje zachodzą na przykład na Twitterze Xbox Support, gdzie admin wypiera się poprzednich wypowiedzi i uznaje je za pomyłkę. Naprawdę? To się dzieje? Ja naprawdę jestem daleki od krytykanctwa, ale jak tak wielka firma może zapominać o stworzeniu FAQ i Q&A dotyczących komunikacji ich nowego produktu? Microsoft nie jest nowicjuszem w social mediach, więc dziwi to podwójnie.

 

15

 

Gdy społeczność z Ciebie kpi

Najgorsze co może spotkać jakikolwiek brand to anty-społeczność. Przekonało się o tym dość niedawno NC+, a teraz padło na Xboxa. Strony takie jak 4chan, czy 9GAG są pełne user generated contentu wyśmiewającego nową konsolę. Powstają profile na Facebooku, a nawet dedykowane strony, które służą użytkownikom do głosowania, którą z konsoli nowej generacji wolą. Czy może być dla marki coś gorszego niż moment w którym jej dotychczasowi wyznawcy odwracają się plecami i idą do konkurencyjnej “świątyni”? Nie robią tego może z uśmiechem na twarzy, ale jednak odchodzą…

I ten tekst popełniłem nie jako gracz konsolowy, a zagorzały PCtowiec. Konsolowe wojny zawsze przywołują na mojej twarzy ironiczny uśmiech, ale w tym przypadku to Sony jako marka wywołuje we mnie cieplejsze uczucia i jeśli już miałbym kupić “grające pudełko” to pewnie produkt z Japonii rodem. Mimo tego, że ich marketing też nie jest bez skazy, po prostu uniknęli największych wpadek. I niech case Microsoftu będzie dla nas lekcją jak nie wprowadzać nowego produktu na rynek.

Rzekłem!

Jakub “Pijaru Koksu” Prószyński

PS. Dziękuję za konsultacje Panu Rysownikowi. Dajcie mu suba i śledźcie jego fanpage!

[counterize]

Tagi: , , , , , ,