Szablonowy marketing

Kreatywność, kreatywność… Ciągle słyszymy to słowo, ale czy tak naprawdę pewna odtwórczość, wykorzystywanie schematów w działaniach marketingowych jest czymś złym? Według mnie nie, zwłaszcza jeśli coś się sprawdza. Nawet Coca Cola postanowiła powtórzyć kampanię, która im wyszła na jednym z rynków a potem marketerzy wdrożyli ją globalnie. Poza tym mam wrażenie, że w reklamie jest tak jak w muzyce metalowej. Wszystkie riffy zagrał już Slayer, a reszta po prostu zmienia tempo.

Kreatywność wtórna

Nie umiałbym nazwać siebie osobą kreatywną. Rzadko mam tak, że podczas burzy mózgów reaguję niczym Archimedes krzycząc “Eureka!” bo nagle strzeliła we mnie niczym piorun jakaś idea. Raczej bazuję na pomysłach innych. Często w taki sposób, że ktoś rzuca myśl, pomysł, jakieś podejście do problemu, a ja je obracam o 180 stopni. Robię coś zupełnie innego, ale to druga osoba była stymulantem myślowym. Podobnie działam w zakresie strategii. Czerpię od innych to co się sprawdza, dopasowuję do marki nad którą pracuję i modyfikuję. Wychodzę po prostu z założenia, że po co psuć coś co działa, prawda? Zatem bardziej niż artystą social marketingu, czuję się rzemieślnikiem.

To określenie z nagłówka to taka etykietka, którą wymyśliłem na potrzebę rozmów kwalifikacyjnych. Jak dotąd mój styl pracy działa, zarówno w agencji jak i na blogu. Po prostu jestem otwarty na inspiracje, a nie wychodzę z założenia, że najlepsze pomysły to te w dwustu procentach autorskie…

Plagiat czy szablon?

Widzicie te dwa określenia wyżej? Wydaje mi się, że momentami jest między nimi przepaść, która zaraz staje się tylko małą szczeliną. Nie widzę nic złego w tym jeśli jedna marka zainspiruje się działaniami innej. Zwłaszcza jeśli pochodzą z innych branż lub rynków. O czym mowa? Otóż kilka dni temu na fanpage’u podlinkowałem reklamę marki Lurpak. Z pięknymi ujęciami jedzenia, narracją, muzyką. Baśniowy klimat w Twojej kuchni i takie tam. Perełka nagrodzona w tym roku podczas Cannes Lions…

I wtedy jeden z czytelników uświadomił mnie, że na polskim rynku hula sobie reklama bardzo podobna, ale stworzona na potrzeby innej marki. Cukru Królewskiego. Za koncepcję i realizację spotu odpowiada Havas Worldwide Warsaw.

Chciałoby się krzyknąć: plagiatorzy! Lecz ja tego nie zrobię, bo uważam iż to wcale nie jest zła droga. Cukier i masło ze sobą nie konkurują, nie zabierają sobie rynku, nie są substytutami tych samych potrzeb. Co najwyżej jedna agencja z drugą mogłyby się zacząć kłócić, że ktoś bazuje na czyjejś pracy. Ja widzę tu kolejną szansę na uzyskanie korzyści. Przetłumaczyć spot Lurpak i emitować go razem z reklamą cukru tworząc jedną historię o gotowaniu. Stworzyć wspólny projekt, platformę dla użytkowników niczym Lidl z Okrasą i Pascalem.

Jestem ciekaw jak Wy oceniacie takie “inspirowanie” się pracą innych? Wszak skoro w muzyce i filmie jest to jak najbardziej pożądane, żeby wykorzystywać dorobek innych i puszczać oko do odbiorcy, to czemu w marketingu miałoby to być działanie stygmatyzowane? Oczywiście jeśli nie jest to kropka w kropkę to samo…

logohd24154

Tagi: , , , , ,