Punkty lansu

Klout srout jak to mówią niektórzy. A po co to komu? A czemu? Powodów jest kilka, ale przede wszystkim dziwi mnie to jak wielką uwagę niektórzy do niego przywiązują jednocześnie niemiłosiernie na niego narzekając. Jeszcze ciekawszym trendem jest przypisywanie Kloutowi roli “motywatora” publikacyjnego, także może ten tekst wszystkich wątpliwości nie rozwieje, ale pokażę Wam w końcu swoje jednoznaczne stanowisko wobec “mierzenia wpływu w internecie”. Cudzysłów zamierzony.

Mówiło się, że człowiek bez profilu na Facebooku nie istnieje, nic nie znaczy. Dziś w światku social media można by powiedzieć, że “nic nie znaczysz, bo masz małego Klouta”. Tak, taką osobę powinno się piętnować i ukrywać jej posty, bo tylko szkodzi jakości naszego newsfeeda. Moment… Naprawdę tak myślisz? To w tym momencie możesz przestać czytać i wrócić do rzeźbienia swojego popiersia, bo tylko to chyba zaspokoi Twoje wybujałe ego. Resztę zapraszam do dalszej części moich rozważań, czy Klout i jego kuzyni (PeerIndex i Kreed) mają w ogóle sens istnieć.

Klout o kant dupy potłuc

Otóż moglibyśmy sobie z Michałami Sadowskim i Góreckim, Yurim Drabentem, Pawłem Lipcem i (tu wpisz innego branżowego influencera) zawiązać koterię, której zadaniem jest wzajemne lajkowanie i komentowanie wpisów. Tym sposobem opanowalibyśmy fejsa i Wasze streamy, ale przecież nie o to chodzi i nie to powinno być celem obecności w social media. Poza tym takie “nadmuchiwanie” kloutowej bańki skończyłoby się pewnie dla nas masowym klikaniem “hide post” przez znajomych.

Klout w swoich zamierzeniach jest bardzo przydatnym narzędziem. Nie, nie mierzy wpływu. Przynajmniej w sensie stricte, to raczej miernik naszego potencjału jako producenta treści. Czy angażujemy osoby o dużym zasięgu, ile interakcji wywołuje to co piszemy/publikujemy. Przydatne zwłaszcza dla osób takich jak ja. Blogerów lub personal brandów. Dodatkowym przydatnym bajerem są +K, które przydzielają nasi followersi/znajomi. To bardzo ubogi, wręcz wychudzony insight pokazujący, która tematyka powinna być dla nas priorytetowa. Jeśli X osób uważa, że najciekawiej wypowiadam się w tematyce social media, to może na tym powinienem się skupić, a nie pisać o outdoorze, o trendach w socjologii i kilku innych sprawach, które de facto mojego interest graphu nie interesują?

Kolejna sprawa to jaki był punkt wyjściowy Klouta jako narzędzia. Miał w prosty sposób informować specjalistów (marketerów, social media consultantów etcetera) o tym, czy dany użytkownik rzeczywiście ma jakikolwiek odbiór w social media. Bo ile to razy już ktoś straszył, że zrobi marce kryzys, a okazuje się, że ma 20 (sic!) znajomych i nikt nie komentuje jego treści? Zerowy zasięg i zerowy oddźwięk. Patrząc z drugiego bieguna, możemy znaleźć dzięki Kloutowi użytkownika, który może być ambasadorem marki, dodatkowo generować historie o marce. W ten sposób zwiększamy jej ekspozycję w social media i to za pomocą miękkich metod, a nie typowej reklamy. Problem w tym, że to jest do zrobienia… ale w Ameryce lub UK, nie w Polsce, gdzie świadomość takich tworów jak Klout często nie wychodzi poza wąskie grono heavy userów.

Ale teraz dobre pytanie do Was. Czy mamy inne narzędzie, które w jakikolwiek sposób mierzy nasze prywatne aktywności na Facebooku? Hej, na dodatek dorzucają nam za free staty z Instagrama i Twittera, więc możemy ocenić która platforma jest dla nas najlepsza jeśli lubimy rzeczywiście świadomie planować swoje publikacje (still jeśli nie chodzi o wpisy na blogu, to jest to trochę smutne traktowanie własnych społecznościówek, ale kto bogatemu zabroni).

Ponarzekać rzeczą ludzką jest

Kto często narzeka na Klouta? O dziwo blogerzy. Że to tylko dla branżuni i w ogóle. Zaraz… To czemu szanowny blogerze nie użyjesz tej broni obosiecznie? Skoro tam są ludzie z agencji to czemu nie wykorzystać potencjału? Punktacja pokazuje, czy angażujesz ludzi swoimi treściami. Tematy pozwalają trochę spersonalizować profil i zaprezentować kategorie w których najlepiej się czujesz. W świecie idealnym Klout byłby katalogiem blogerów, którzy nie byliby top of the mind, a takimi gwiazdami małych (choć aktywnych) społeczności.

Coraz częściej spotykam się też ze zjawiskiem demonizowania Klouta i tym podobnych narzędzi. Że niektórzy piszą tylko dla podbicie sobie tej statystyki. Ok, ale co to im daje? Punkty wirtualnego lansu? Nagrody? Znowu nie ten rynek. W USA przynajmniej za wysoki wynik można odebrać zniżki/gratisy. W PL? To tylko cyferka, którą można sobie ewentualnie do CV wpisać, jeśli zatrudniamy się na stanowisku social media managera. Jak ktoś pisze pod Klouta, to proszę bardzo. Tylko, że oszukuje zarówno siebie, swoich znajomych i followersów. A to w dalszej perspektywie może się odbić na reputacji takiej osoby. Tu aż chciałbym wrócić do tekstu o personal brandingu, w którym zaznaczałem, że w mediach społecznościowych najważniejsza jest autentyczność i transparentność. Czasami zdarzają się małe wpadki, innym razem piszemy coś, co z perspektywy niektórych jest głupie. Tylko, że jest to NASZA treść, taka personalna i nie podyktowana restrykcyjną strategią publikacji.

PISZESZ TYLKO DLA KLOUTA!!!111one
U mnie była taka sytuacja kiedyś. Z wieczornych rozmyślań wynikło mi, że zbyt często używam słowa “fajne”. I Facebooka w tym momencie użyłem jako takiej myślodsiewni (Harry Potter wiecznie żywy) i spytałem znajomych i obserwujących o synonimy tego słowa, zwyczajnie czego używają i czy też nie mają wrażenia, że nam się język zdewaluował. I bach! Zaraz w wątku pojawiły się “oskarżenia”, że takim oto statusem podbijam sobie Klouta… Czyli mogę pisać o branży, wrzucać zdjęcia z Instagrama swojego jedzenia i to jest cacy, ale gdy zwyczajnie mam małą rozkminę i chciałem się nią z kimś podzielić, to piszę pod punktację internetowego narzędzia? “Plaża proszę”, że napiszę tak dyplomatycznie…

Ilość i powtarzalność contentu zwyczajnie sprawią, że znajomi takiego osobnika zaczną go usuwać ze streamu. Dlatego nie róbmy z siebie publikacyjnej maszynki, bądźmy ludźmi, a naszych znajomych traktujmy z szacunkiem, a nie jako żywe lajki.

Rzekłem!

Jakub “Pijaru Koksu” Prószyński

[counterize]

Tagi: , , , , , ,