Pijaru Kejsy #1

Kilkukrotnie słyszałem, że lepiej nie być więźniem własnego bloga, ale cóż poradzić. Chcę go zapełniać treścią, a dłuższe formy wychodzą ze mnie ostatnio w bólach, dlatego pomyślałem o nowej formie krótkich wpisów – Pijaru Kejsach.

Na czym mają polegać Pijaru Kejsy?

Ich rola będzie dualistyczna. Z jednej strony to zbiór ciekawych dla mnie case study/kampanii/konceptów marketingowych, które zbiorę sobie w jednym miejscu, rozpisane i inspirujące mnie w mojej pracy. Po drugiej stronie barykady stoi z kolei kuratela treści dla Was, moich czytelników. Nie mam zamiaru opisywać tylko nowych i świeżych przypadków, więc będziecie mieli szersze ich spektrum.

Poza tym widzę, że Podsumowania Tygodnia cieszą się ciągle Waszą sympatią i pozwalają mi zapełniać bloga czymś ciekawym przynajmniej raz w tygodniu. To czemu by nie dodać drugiego cyklu, który nie wymaga aż tak dużego nakładu czasu przy tworzeniu.

Pijaru Kejsy po raz pierwszy

Na pierwszy ogień wybrałem dwa case’y, a konkretnie połączenie offline i online w kawiarniach, które jednocześnie zachęcają nas do czytania. Konsumowania treści, a nie tylko siedzenia na kubkiem kawy i patrzenia się w okno. Bardzo chętnie zobaczyłbym wykorzystanie któregoś z tych mechanizmów w polskich sieciach

Gulf News i Twitter

Ten dziennik ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich skierowany przede wszystkim do pracowników anglojęzycznych postawił sobie konkretne cele. Były nimi uzyskanie 1,5% nowych subskrybentów, zwiększenie zasięgu profilu na Twitterze oraz zwiększenie ruchu na stronie WWW o 25%. Jakimi środkami?

Wykorzystując kubki z kawą w sieci Tim Hortons. A konkretniej kartonowe kołnierzyki na kubki, na których co godzinę drukowano nowe tweety z newsami. Odwiedzający kawiarnie otrzymywali zatem świeżą kawę i newsy w pakiecie. Do każdej zajawki (tweeta) dołączono QR kod prowadzący do pełnego artykułu na stronie.

Skąd pomysł na wykorzystanie takiego nośnika? W sieci kawiarni Tim Hortons w ZEA sprzedaje się od 35 do 50 tysięcy kaw miesięcznie w jednym lokalu! Zatem target grupa była dość szeroka, ale z kolei czy można wyznaczyć jakąś wąską grupę odbiorców newsów? Chyba nie, jeśli nie są to wiadomości specjalistyczne/branżowe. W przypadku tej kampanii crossowej Gulf News z Tim Hortons ważny był również timing, czyli dostarczenie wiadomości w odpowiedniej luce czasowej dla odbiorców, podczas porannej kawy.

Efekty? Bardziej niż zadowalające. 840 tysięcy kubków zawierających 1440 różnych tweetów przyniosło 2900 nowych followersów na Twitterze (2 na każdy rodzaj treści) w ciągu dwóch tygodniu. Ruch na stronie wzrósł o 41% (z zamierzonych 25%), a liczba subskrypcji o 2,8 (również blisko dwukrotnie lepszy efekt od zamierzonego). Tu mówimy o korzyściach dla marki, a jaki największy benefit z niej wynika dla użytkowników? Wartość dodana do porannej kawy, zupełnie za darmo, czyli news do przeczytania, a być może poznanie nowego źródła wiadomości.

Ebook i ciastko

Jesteśmy w kawiarni, pijemy kawę i myślimy: “A może jeszcze czymś zagryźć?”. I wtedy na przeciw wychodzą nam darmowe ciastka. A czemu one mają taki dziwny lukier? Oddział Grey Group z Hong Kongu wymyślił jak dotrzeć z ofertą swojego klienta, sieci księgarni e-bookowej Four Directions do nowych klientów. Wkraczając z nienachalną promocją w ich czas relaksu. Skoro odpoczywają przy kawie, to czemu nie zaoferować im darmowego ciastka? A to ciastko ma na sobie QR kod, który pozwala na pobranie wersji próbnej ebooka.

Dwie pieczenie na jednym ogniu dla konsumenta, a dla księgarni kampania “Eat What You Read” przyniosła wymierne korzyści. Przez jeden tydzień ilość wejść na stronę wzrosła o 45%, a sprzedaż o 12%. Budżet? Zaledwie 5,000$! Dodatkowo komunikowano, że dzięki Four Directions można pomóc w ochronie przyrody, bo w końcu na te materiały promocyjne nie zmarnowano papieru. Profit i kolejny ważny komunikat zaszczepiony w głowie konsumenta.

Wnioski?

Obydwie kampanie kawiarniane pokazują, że czasem warto dać konsumentom coś za darmo, dla samego sprawdzenia usługi. A wtedy wymiernie wpłynie to na sprzedaż, bo przecież nie chcemy kupować kota w worku. Pokazują również jak ważny jest dobór mediów do miejsca w którym zapoznajemy się z zaplanowanym komunikatem, wszak gdyby te ciastka rozdawano na przykład przy wejściu do metra, to pewnie nikomu nie chciałoby się ich skanować w biegu. Ale przy stoliku? Podczas przerwy i chwili relaksu? Czemu nie.

Rzekłem!

Jakub “Pijaru Koksu” Prószyński

[counterize]

Tagi: , , , ,