Niewerbalny social

Internet staje się coraz bardziej skomplikowany. Okazuje się nawet, że napisanie zwykłego statusu na Facebooku jest zajęciem, które wymaga od nas coraz więcej skupienia i czasu. Bo tu wypadałoby coś otagować, a to hashtagi lub emotki. Too complicated, po prostu wrzucę status tekstowy… Tak pomyśli wiele osób, a ja z kolei widzę w tym pewną okazję. Nie tyle do kreowania siebie, co do zabierania “własnego” głosu w social media. W jaki sposób?

“Jak się czujesz?”

Tak, jestem heavy userem Facebooka i mimo, że nie raz i nie dwa krytykowałem jakieś jego rozwiązania, to ogólnie jestem fanem tego co robi Zuckerberg. I z podobnym entuzjazmem przywitałem opcję emotek do statusów. O takich jak niżej, gdyby ktoś nie wiedział – a wiele osób nie wie, bo Facebook przecież nie robi globalnych udostępnień swoich nowych funkcji od razu dla wszystkich!

Po wprowadzeniu tej funkcji widziałem co chwila posty w stylu “A po co?” lub “To tylko dla gimbazy”. Przecież to tylko opcja dodatkowa, już w ogóle wieszczenie, że FB zmienia się w NK mnie rozbawiło. Niektórzy chyba zapomnieli, że Zuckerberg nie ROZKAZUJE im z tego korzystać. To tylko rozbudowa open graphu. I to w bardzo dobry dla naszych znajomych sposób.

Czemu? To co robimy na Facebooku to w jakimś stopniu przeniesienie do sieci tego jakimi osobami jesteśmy w codziennym życiu. Tym samym określanie nastroju w poście przekazuje więcej informacji, intencji jaką się kierowaliśmy pisząc go. Możemy tak opisać nawet wpis pełen sarkazmu, na wypadek gdyby znajomi się nie skapnęli – zrzućmy to na karb deficytu uwagi w jakim teraz żyjemy, mało kiedy mamy czas pomyśleć o tym “co autor miał na myśli”. W końcu w rozmowie face to face nasz rozmówca uslyszałby zmianę tonu głosu i mimiki. Czemu zatem odcinać się od funkcji, która daje chociaż przybliżony efekt przekazywania emocji? Bo zwykłe emotki też często są wykorzystywane na “opak”. Czyli piszemy zgryźliwy status z buźką na końcu i jego wydźwięk na pierwszy rzut ok będzie pozytywny.

Dlatego wprowadzenie tej opcji powitałem z radością, bo Facebook zrobił w końcu coś (choćby na elementarnym poziomie) dla komunikacji międzyludzkiej, a nie tylko reklamy, kasa, zasięg.

Mówmy obrazem

Drugą istotną zmianą, która miała praktycznie taki sam odbiór jak powyższa było wdrożenie komentarzy obrazkowych. Tak, wcześniej można było wrzucić linka do obrazka i robiła się miniaturka, niby efekt podobny.

Lecz nie do końca, bo teraz zdjęcia w komentarzach są ich integralną częścią, a nie czymś z zewnątrz. Czemu ma to jednak służyć? Chociażby zabawie. Czemu nie wykorzystać memów w konwersacji albo wrzucić szybko własnego zdjęcia z reakcją na wypowiedź znajomego. To kolejne drzwi dla naszej kreatywności i wykraczania poza jednowymiarową komunikację tekstową.

Czy taka odpowiedź jak powyżej nie ma więcej konotacji niż wpisanie na przykład “trolololo”, to jedynie pierwszy przykład z brzegu.

Z kolei jeśli chodzi o dorzucanie zdjęć do statusów, to tutaj mamy pewien dysonans. W sumie wygląda to estetycznej na osi czasu i zwraca uwagę, ale też rozprasza względem pierwotnego komunikatu. Ja jednak jestem zwolennikiem takiego prezentowania się w social media, trochę bardziej kreatywnego, ale w rezultacie spójnego i ciekawego dla moich znajomych i subskrybentów – po co mam gadać do siebie. W połączeniu z emotkami i “opisami emocji i czynności” przekazujemy więcej z naszego charakteru i osobowości niż pisząc “Jem zupę”. Bo przecież mamy być ludzcy w mediach społecznościowych, nieprawdaż?

 

logohd24154

[counterize]

Tagi: , , , , , , ,