Męskie reklamy

Widząc tytuł wpisu, przed oczami niektórych mogą stanąć spoty o napakowanych testosteronem sportowcach, z kobietami w bikini i tym podobne. Nic bardziej mylnego, bo przygotowałem krótkie zestawienie moich ulubionych reklam, które grają na męskich emocjach (na kobiecych najpewniej też, ale piszę subiektywnie i wspierając się opiniami kilku znajomych). Każdy z tych spotów opowiada inną historię. To warto podkreślić, że nie są to 30 sekundowe zlepki scen tylko wręcz krótkie nowele. 

Jeszcze moment na dygresję zanim zaczniecie oglądać. Ciekawym zabiegiem jest to, że każda z poniższych reklam ma wyraźny zwrot akcji, w trzech przypadkach naprawdę trudny do przewidzenia. I moment, gdy ten twist fabularny następuje sprawia, że oczy mogą trochę zwilgotnieć, a całość chwyta bardziej za serducho. Także panowie (i panie!) przygotujcie sobie na wszelki wypadek chusteczki, bo niby prawdziwy facet nie płacze, ale według mnie to mit. Zwłaszcza, gdy ogląda krótkometrażowe perełki, które tak świetnie odwołują się do wzorowych męskich wartości.

Robinsons, historia o młodych chłopcach

Dwóch przyjaciół, spędzających ze sobą całe dnie. Bawią się, trochę hultajstwa, nawet pogadają o dziewczynach. Jednak już podczas oglądania pojawiają się pewne dziwne przesłanki, że coś jest nie tak. A rozwiązanie jest naprawdę mocne i prawdziwe, bo według mnie tak to powinno wyglądać. O co chodzi? Obejrzyjcie i się przekonajcie, dodam jeszcze, że reklama wzbudziła pewne kontrowersje na wyspach brytyjskich, zupełnie nie wiem czemu.

Tullamore Dew, czyli irlandzka nostalgia

Świetna historia, opowiedziana w minimalistyczny sposób. Ponad 2 minuty irlandzkich pejzaży i świetna piosenka w tle, piosenka o przemijaniu i więzi między przyjaciółmi. Widzimy czterech wędrujących jegomości w deszczu, którzy w końcu docierają do małego cmentarza, siadają na murku i przy szklance whisky opijają straconego druha. Przejście ze śpiewu z offu do piosenki śpiewanej przez naszych bohaterów to pierwszy świetny zabieg w tej kreacji, drugi to to co dzieje się po dźwięku dzwonów. To jedna z tych reklam, które odpalam sobie co jakiś czas dla przyjemności, po prostu świetnie się to ogląda.

Guinness, buduje charakter

Koszykarze na wózkach, prawdziwi wojownicy, którzy mimo bycia niepełnosprawnymi nie zrezygnowali z pasji i sportu. Grupa przyjaciół, którzy wspólnie spędzają czas, ale znowu nie wszystko jest takie jak na pierwszy rzut oka, bo słowami kluczowymi są lojalność, przyjaźń i siła charakteru. Również hasło “Made of More” bardzo dobrze współgra z tym spotem, który jak pewnie się domyślacie nie kończy się w sposób który łatwo przewidzieć. Pewnie większości z Was już gdzieś mignął na Facebooku, ale nie wybaczyłbym sobie, gdyby nie znalazł się na moim blogu.

I Guinness po raz drugi. To najnowsza reklama, którą stworzyli oddając w niej hołd ludziom, którzy przysługują się lokalnym społecznościom. Tu zakończenie jest raczej do przewidzenia, bo mamy typowe symbole takie jak pusty, zarezerwowany stolik, ale jednak gdy docieramy do końcówki trudno o pozostanie obojętnym. Wyrazisty klimat, bez niepotrzebnego patosu, bez dialogów, tylko gesty. I hasło, które pojawiało się też w poprzednim spocie “The choices we make, reveal the true nature of our character”, które też świetnie odnosi się do tego jaki Guinness chce budować wizerunek. Wybierając ich piwo, wybierasz prawdziwe męskie wartości i tradycję.


Przykładów podobnie “męskich” spotów można by znaleźć pewnie setki, jednak to właśnie te reklamy i te marki zapadły mi w pamięć. Tym samym mój wybór jako konsumenta padłby właśnie na te marki, bo dobrze mi się kojarzą. Przede wszystkim przez to, że opowiadają historie, a produkt tak naprawdę jest w ich przekazie drugorzędny, bo tu raczej chodzi o sprzedaż pewnego stylu życia, wartości. I właśnie taki marketing lubię, przemawiający do serca, a nie rozumu.

logohd24154

Tagi: , , ,