Marketing od strony “technicznej”

Na Social Media Convent, Yuri Drabent powiedział bardzo znamienne zdanie: “Agencje szukają rzemieślników i ludzi z fachem w ręce”. Po co spytacie? Chociażby w takim celu, żeby realizować jak najbardziej szalone wizje działów kreatywnych. Zwłaszcza jeśli te pomysły są rodem z Centrum Nauki Kopernika i wymagają naprawdę dużej wiedzy technicznej. A jak się okazuje już kilka takich pomysłów zrealizowano.

WPIS KOMERCYJNY NA ZLECENIE CARREFOUR POLSKA

Dobra, pewnie gdybym właśnie stał przed Wami i zaczął takim wstępem to niektórzy zaczęliby się zastanawiać o czym ja w ogóle mówię. Zatem lecimy z przykładami, a zaczniemy od najświeższego, czyli “grającego stołu” od Carrefour Polska. W akcji będziecie mogli go zobaczyć już na dniach w reklamie internetowej, a ja miałem przyjemność sprawdzić jego działanie od zaplecza dzięki zaproszeniu agencji K2.

Tłumaczę już cały zamysł. Otóż interaktywny stół z produktami powstał na potrzeby reklamy Carrefour, która zostanie wykorzystana w sieci. Spot kręcono w warszawskiej Arkadii z udziałem klientów sklepu, którzy mogli podejść, wypróbować urządzenie, trochę się powygłupiać i otrzymać jako gratyfikację kilka gadżetów. Zadaniem “aktorów” było uderzanie w poszczególne produkty, każdy wydawał inny dźwięk w zależności od długości i intensywności nacisku. Nacisk z kolei oddziaływał na wagi elektryczne, które wysyłały impuls z dźwiękiem. Przy okazji mogłem sobie popatrzeć jak się taką reklamę “w terenie” kręci, a najbardziej rozwalił mnie reżyser, który w którymś momencie zaczął krzyczeć “Więcej majonezu!” do jednego z uczestników zabawy. Trochę zamieszania w życie sklepu na pewno wprowadzili, ale czego się nie robi dla sztuki.

collage1

Jeszcze słówko o technikaliach. Do przetwarzania sygnału wykorzystano takie małe cudo, czyli Raspberry Pi, które było sprzęgnięte z wagami i głośnikami generującymi dźwięki. W ogóle wiedzieliście na przykład, że kable mini-jack mogą przesyłać sygnał w dwie strony? Człowiek się codziennie czegoś uczy nawet jak nie do końca rozumie co techniczni do niego mówią. Będąc za kulisami zobaczyłem też jak cały efekt będzie wyglądał na ekranach Waszych laptopów i przyznam, że przy odpowiednio dynamicznym montażu może wyjść bardzo fajna i lekka reklama na lato. Szkoda, że nie trafił się jakiś maniak bongosów, bo wtedy mogliby spokojnie z nim samym stworzyć całość. Jeśli interesuje Was typowo techniczna strona całego projektu, to wbijajcie na IT Tech Blog.

collage2

Czekam na efekt końcowy, bo może wyjść naprawdę fajnie i nietypowo. Dobrze, że agencje reklamowe sięgają po takie niestandardy. A ja nie byłbym sobą, gdybym nie podsunął Wam jeszcze jakiś innych przykładów mariażu marketingu z myślą techniczną. Najpierw zaczniemy od drugiego polskiego case’u.

Otwieracz Żywca, bo o nim mowa to wariacja na temat The Incredible Machines (pamięta ktoś tę grę?), czyli mechanizmu złożonego z tak naprawdę przypadkowych obiektów, a który raz wprowadzony w ruch doprowadza nas do pewnego celu. Podniesienia ciężkiego obiektu, uruchomienia silnika lub… otwarcia piwa. Za koncept i wykonanie była odpowiedzialna agencja Gong. Oprócz spotu reklamowego stworzono również grę na Facebooku polegającą na możliwości tworzenia własnych mechanizmów. Cała kampania wygenerowała ponad 70 milionów odsłon, a szersze case study przeczytacie na Nowym Marketing.

Trzeci przykład to organy Lego Star Wars, które były ustawione w kilkunastu kinach w Niemczech podczas premierowych pokazów Mrocznego Widma w 3D. Opisując dokładniej, mamy wielką beczkę, która jest obudowana różnymi zestawami klocków związanych z Gwiezdnymi Wojnami. I klocki te są ustawione w taki sposób, żeby poruszać zapadki, które następnie uderzają w klawisze i wygrywają motyw główny z filmu. Oczywiście nie idealnie, tylko w formacie podobnym do MIDI. Całkiem efektowne i skomplikowane, a zwłaszcza wymagające wiedzy jak ustawić konkretne figurki czy budowle, żeby podczas kręcenia się bębna uderzały w odpowiednie sensory.

Przyznam, że wszystkie powyższe instalacje i pokazy ambient marketingu to takie marzenia małego majsterkowicza. Ja rozbierałem zegary u babci, starałem się potem je składać w całość lub grzebałem w magnetowidzie i po nieudanych próbach zniechęciłem się do tego typu zabaw, a jak widać niektórzy wciąż są małymi chłopcami i próbują budować rzeczy, które w sumie są mocno nieprzydatne, ale za to jakie fajne jak już się je wprowadzi w ruch.

logohd24154

9006 - Kopia

Tagi: , , , ,