Followersów tłum

Wiedza, że tysiące osób śledzą nasze aktywności w social media to ciekawe doświadczenie. Łechce ego, sprawia że czujemy się jak mikrocelebryci. Zazwyczaj za model takiej osobowości stawia się blogerów, ale coraz częściej nawet użytkownicy nie posiadający własnego medium budują wokół siebie coś na kształt grupy zwolenników. Bardzo rozproszonych, ale to właśnie osoba lidera opinii jest tym ogniwem łączącym. Jak stać się taką jednostką?

Dla kogo tworzymy?

Facebook wzorem Twittera postanowił zmienić semantyczny sens subskrybowania postów obcych osób i przemianował to na Obserwację. To jeden z niewielu elementów wspólnych tych dwóch serwisów, które mi się podobają. Bo pozwalają wyjść poza coś co określamy social graphem. Wiecie, na Facebooku macie swoich znajomych ze szkoły, studiów, przyjaciół z podwórka, narzeczoną, mamę, ciocię i kuzyna. Piszą o określonych rzeczach, które czytacie ze względu na więź. Więź emocjonalną w której to Wy jesteście centralnym punktem. Co z tego, że to często pierdoły i tak naprawdę wolelibyście pogadać o marketingu, bo to Was interesuje. Zostajemy zapędzeni w kozi róg, bo okazuje się, że wśród osób nam najbliższych po prostu nie ma miłośników takiego tematu. Zatem co robimy?

Wychodzimy poza social graph i staramy się działać w ramach interest graphu. Było tak od zawsze. Gdy chcieliśmy porozmawiać o książkach szliśmy do klubu dyskusyjnego, gdzie na początku byli sami obcy ludzie. Dziś z kolei zaczynamy udzielać się na forach lub profilach tematycznych na Facebooku. Tak naprawdę Twitter też jest platformą skupioną na zainteresowaniach, konkretnych tematach, a nie więziach. Wiele osób, z którymi utrzymuję teraz kontakt zacząłem obserwować na Ćwierkaczu, nie ze względu na sympatię. Tylko na to co miała do powiedzenia chociażby w zakresie nowych technologii. A na marginesie to zupełnym  dziwactwem jest pytanie się kogoś dlaczego “odfollołowało” się jego konto. Tak, to historia autentyczna, bo dostałem maila z takim pytaniem. Nie miałem serce odpisać: BO PRZYNUDZASZ GOŚCIU! Chodzi o wspólne zainteresowania, nie więź. Oczywiście jeśli taka się pojawi to jest to super sprawa. Czyli co? Zazwyczaj obecność w socialach zaczynamy od znajomych, a potem?

Najczęściej social graph jest podstawą do wypłynięcia na szerokie tematyczne wody. Tak jak wiele osób, które zaczyna pisać blog najpierw pokazuje go rodzinie, kotu, znajomym. Dopiero potem wychodzi z nim szerzej, co widzimy również na powyższym schemacie w kontekście obecności w SM. I wtedy zaczynają pojawiać się pierwsi czytelnicy (często znajomi znajomych, osoby z którymi nie łączy nas bezpośrednia relacja) lub Obserwujący właśnie…

“Obserwujący” niczym waluta

Mam taki mały projekt. Nazywa się “Branża” i jest to lista zainteresowań na Facebooku na której zebrałem profile i osoby, które po prostu tworzą ciekawe treści z zakresu marketingu/PR/nowych technologii/mobile/gier. To co mnie kręci. Zainteresowania. Interest graph. Co ciekawe obserwuje ją ponad 1000 osób, więc nieskromnie mówiąc, mogę się określić jako twórca influencerów na polskim Facebooku. Jednak ja nie o tym chciałem.

Gdy zaczniemy już zbierać żniwo swojej pracy w postaci poszerzającego się grona obserwujących często pojawia się taka myśl “a co mam teraz napisać?”. Wiecie, popyt i podaż. Jeśli napiszę coś co ich nie zainteresuje to nie będzie interakcji, nie wywołam dyskusji i w ogóle. Bullshit. Nie myślmy w tych kategoriach. Nie różnicujmy treści w zależności do kogo piszemy. Róbmy to tak, abyśmy byli szczerzy, pisali o tym co nas rzeczywiście kręci, a nie pod publiczkę. Tak na przykład robi Michał Górecki i bardzo lubię czytać nawet jego zwykłe przemyślenia. Ekstrawertycy już tak mają, że gdzieś muszą przerzucić swoje myśli, bo by im głowa wybuchła – wiem coś o tym.

To zaraz, a co z personal brandingiem? Właśnie najlepsza marka osobista to taka, która jest transparentna, szczera i autentyczna. Publikujesz coś, co zrozumieją tylko Twoi znajomi? Spoko. Postujesz cały czas o pracy, o tym co interesuje Twoich followersów, bo przecież musisz się pokazywać od najlepszej strony? To licz się z tym, że Twoi znajomi-znajomi (nie Ci z Facebooka, tylko Ci z  którymi chadzasz na piwo) zaczną ukrywać Twoje posty. Też w pewnym momencie wpadłem w taką pułapkę, więc nie idźcie tą drogą. Niby fajnie, gdy nasz profil wygląda jak na poniższej koszulce, ale czy ma to być celem samym w sobie?

2013-11-14 17

Dodatkowo jest jeszcze jedna rzecz. Jeśli nagle zaczynamy się wyróżniać, bo jednak ludzie lubią wchodzić z nami w polemikę. To czym się dzielimy trafia w ich gusta i zainteresowania, a przez to my awansujemy w hierarchi to na pewno przyjdą i Ci, którzy lubią ponarzekać. Wspomniany już Goo pisał o tym tutaj, a ja dodam, że profil na Facebooku, czy Twitterze to Wasze podwórko i nie musicie się z niczego nikomu tłumaczyć jak nim sobie rozporządzacie. Oby to tylko Wam nie szkodziło.

logohd24154

Tagi: , , , , , , ,