Dwie drogi angażowania społeczności – przykład Destiny i Dying Light

W poniższym wpisie będę odnosić się do gier jako produktu, ale mam wrażenie, że ogólne zasady działania ze społecznościami, motywowaniu ich do działania oraz serwowaniu pewnych gratyfikacji są dość uniwersalne. Uważam, że nie ma nic lepszego niż operowanie na prawdziwych przykładach, a nie tylko teoretycznych. A rzeczywistość była dla mnie dość łaskawa podsuwając przykład, czyli promocję nowego DLC (treści do pobrania, dodatki do gry etc.) do gry Destiny oraz odpowiedź twórców polskiej gry Dying Light na tę kampanię.

Kup żeby dostać

Jedna z najdroższych gier w historii, masa hype’u wokół niej i w rezultacie nie sprostanie oczekiwaniom. Tak jawi nam się Destiny. Dodatkowo graczy irytuje dość duża ilość dodatkowego contentu w grze, za który trzeba zapłacić. To sprawia, że motywacja do grania i wierność tytułowi rażąco spada. Mimo tego postanowiono dokręcić śrubę jeszcze mocniej i zmotywować graczy do działania wizją dość taniego dodatku.

A to działanie to nic innego jak zakup puszki napoju. Red Bulla konkretnie. Czyli wyjdź z domu, pójdź do sklepu, kup energetyka, wróć i wykorzystaj kod, by mieć dostęp do dodatku w grze, który za jakiś czas wejdzie do ogólnej sprzedaży.

7d9dd5e76b7c8402bd67a08a58272c1ceb181813.JPG__940x420_q85_crop-smart_upscale

Gdzie zatem widzę błąd w takim działaniu? Otóż zamiast dać jakąś wartość dodaną klientom, wymagamy od nich jeszcze dodatkowego wydatku. W poczynaniach wydawcy gry, który zgodził się na taką kampanię crossową widzę zatem wyłącznie chęć zysku, zamiast prób budowania lojalności, zaangażowania w społeczność oraz generowania szumu wokół produktu jakim jest Destiny. Zamiast tego wyszła akcja, która PRowo obróciła się przeciw Bungie i Activisionowi.

Lanie wody może być dobre

Tymczasem w Polsce, firma Techland, która jest producentem Dying Light, jednego z hitów początku tego roku postanowiła zagrać na nosie konkurencji. Jak można rozdać DLC i jednocześnie zaangażować społeczność graczy? Oferując im coś praktycznie za darmo, wystarczyło, że tweetną zdjęcie jak piją wodę z hashtagiem #DrinkRightDyingLight. Nawet sama grafika wygląda łudząco podobnie do tej z Destiny, przy okazji propagując trochę zdrowszy tryb nawadniania organizmu.

large

Polska firma poszła jeszcze o jeden krok dalej publikując w swoich kanałach social media poniższą rozpiskę. Kolejne dziesiątki tysięcy tweetów to następne gratyfikacje dla użytkowników. Coś co jest dla nich wartościowe i ciekawe. W przypadku innych produktów mogą to być akcje rabatowe lub z gwarantowaną nagrodą do odebrania. Tak naprawdę możliwości są nieograniczone i wszystko zależy od tego jak chcemy wpłynąć na lojalność klientów.

dying_light_dlc1

Owszem, akcja Techlandu była reakcją na działania konkurencji (to też ważna nauka), ale planując pewne mechanizmy angażowania społeczności warto mieć z tyłu głowy, że wszystko lepiej działa, gdy to marka daje coś od siebie. W rezultacie może na tym zyskać PRowo, zjednać sobie więcej osób oraz zyskać większy share of voice w social media niż konkurencja. A jak pokazuje nam przykład Dying Light wcale nie muszą to być wielkie i drogie gratyfikacje.

logohd24154

Tagi: , , , , , ,