Czy nie przekombinowaliśmy marketingu?

O marketingu i reklamie mówi się jak o sztuce. Dopasowywanie komunikatów, tworzenie pięknych wizualizacji, historii, storytellingu i innych buzzwordów. I tak momentami mam wrażenie, czy za bardzo nie odchodzimy od tego co najważniejsze. Jasnego, klarownego przekazu. Takiego, żeby nie był prostacki, a żeby konsument go zrozumiał. Bo jak to wygląda teraz?

Produkt na uboczu

Uwielbiam to co robi Red Bull. Świetne reklamy, video nawiązujące do sportów ekstremalnych lub akcja Red Bull Stratos. Tę markę można traktować praktycznie jako wydawcę, tyle tworzą treści. Tylko teraz zastanówmy się. Co by o tym brandzie pomyślał ktoś, kto właśnie wyszedł z jaskini po iluś tam latach? Pewnie powiedziałby, że są organizatorem różnorakich zawodów w sportach ekstremalnych i motorowych. I połowicznie miałby tu rację.

Bo gdzie w tym wszystkim jest napój energetyzujący? Gdzieś w ogóle na trzecim planie. Bo owszem mamy emocje, pobudzenie, adrenalinę, to nam się naturalnie łączy z czymś, co mogłoby dać nam namiastkę tego bez potrzeby skakania z wieżowca. Zatem idziemy do sklepu, stajemy przed lodówką i widzimy Red Bulla. Pojawiają się jasne skojarzenia, a także wrażenie marki premium, bo przecież inwestują w tę całą otoczkę.

To może to jakoś uprościć?

Docieramy do tego miejsca w którym chyba wszystko staje się coraz bardziej zagmatwane. Nie uważam, że to źle, ale ostatnio zauważam pewien mini-trend. Taki szczery marketing, bez całej otoczki. Oczywiście nie każdej marce coś takiego pasuje, bo najpierw zauważyłem to na profilu Media Markt Polska…

Jasne, że to pewnie przeredagowany mem, ale taki komunikat mocniej się przebił przez moją świadomość niż komunikacja jakiś unikalnych funkcji zmywarek. Bo gdybym po prostu potrzebował takiego sprzętu, to wiem gdzie mogę go kupić. To tylko mały element, który sprawił, że w głowie zaczęła mi świtać myśl: A może nie zawsze potrzebujemy big idea i nie wiadomo jakiej platformy komunikacji?

Keep It Simple Stupid

W latach sześćdziesiątych zeszłego wieku wojskowi wymyślili regułę, którą nazwali KISS, czyli właśnie Keep It Simple Stupid. Polegało to na tym, że chciano tworzyć samoloty na tyle mało skomplikowane, żeby w warunkach polowych można było dokonać stosownych napraw. Oczywiście takie podejście wykorzystywano w innych dziedzinach. Pewnie historia zatoczy za jakiś czas koło, a powyższa reguła powróci do marketingu, który będzie zbyt obudowany różnymi procesami oraz metodologiami.

Poza tym, czy taki komunikat “w punkt” Waszym zdaniem nie ma większych szans na przebicie się przez szum informacyjny? Bo moim zdaniem tą prostotą i szczerością właśnie zwraca uwagę.

logohd24154

Tagi: , , , ,