Życie social media managera w GIFach

Niektórzy sobie wyobrażają, że pracowanie jako social media manager to spełnienie marzeń. Cały dzień spędzony na Facebooku, Twitterze i Instagramie. Albo na blogach w ramach researchu. Oczywiście taka praca ma swoje plusy i minusy co chciałbym pokazać w poniższym wpisie, który ma oczywiście satyryczny charakter. Żeby mi się nikt nie obraził, że trywializuję jego pracę. Sam przecież tak zarabiam na chleb!

Jeśli zawodowo zajmujesz się mediami społecznościowymi, to często pada pytanie „Czym jest Edge Rank? Jak Facebook zarządza treściami, bo przecież dałem lajka i teraz nie widzę treści od marki XXX!” Wtedy wchodzisz Ty ze swoją wiedzą.

Jesteś osobą zadowoloną ze swojej pracy. Nowe trendy, kreatywne zadania. Tylko jeśli pojedziesz na jakąś rodzinną uroczystość i mama/babcia/ciocia spytają czy jesteś informatykiem, to Ty nie chcąc ciągnąć dyskusji odpowiadasz…

Wróćmy jednak do pracy. Spokojnie pijesz sobie kawę i nagle ktoś na komunikatorze (Slacku, Skypie, GG czy co tam w biurze macie) przypomina o deadline na ofertę, który jest za dwie godziny. Koniec sielanki.

Praca wre. Okazuje się jednak, że na nowej platformie XYZ, którą z zespołem chcecie polecić klientowi, nie działa opcja z której chcieliście skorzystać. Wtedy wkracza millenials-stażysta, który twierdzi że ma sposób i prawie zadziałało!

A tak wygląda każdy social media manager, gdy robi estymacje zasięgu na profilu klienta, gdy obniżono budżet, a KPI zostały takie same.

Co się dzieje gdy nikogo z kreacji nie ma w biurze, a Ty na ASAP musisz zrobić grafikę dla klienta? To wygląda mniej więcej w ten sposób.

Strzeżonego pan bóg strzeże, więc tak wyglądasz kiedy wybucha na fanpage’u kryzys. Jesteś oazą spokoju, bo masz wszystkie FAQ i scenariusze kryzysowe na Dropboxie. Nic Cię nie zaskoczy.

Jak niektórzy znajomi wyobrażają sobie Twoją pracę. W sumie momentami tak naprawdę wygląda. Zwłaszcza jak na profilu jest konkurs.

Kiedy w biurze wybucha dyskusja nad wyższością jednej platformy nad drugą, to nie ma przebacz.
Przyszedł nowy brief i nie wiesz od czego zacząć. To znaczy obrazki są, ale zazwyczaj dotyczą pozycjonowania klienta lub przedstawiają demografię profilu. Nudy straszne.

Kiedy macie iść na brainstorm, ale jeszcze kończysz coś robić i nad Tobą staje account.
Gdy wychodzisz z pracy, a jutro masz urlop.

Kiedy dostajesz dwa ASAPy, każdy od innego klienta i nie wiesz w co ręce włożyć.

Nagle zaczynasz się zastanawiać, czy zaplanowany post poszedł na dobry fanpage. Chyba jednak wszystko ok, ale jednak lepiej sprawdzić.

Przychodzi trzecia poprawka do harmonogramu postów i to jest Twoja reakcja.

Idąc na calla z klientem, gdy zupełnie nie pamiętasz poprzednich ustaleń, ale próbujesz brzmieć przekonująco.
Klient znalazł budżet na social adsy, można świętować.

Oczywiście to co widzicie powyżej to trochę przejaskrawiony obraz pracy social media managera. Pewnie znacie to z autopsji, bo przecież bywają dni, że spędza się więcej czasu na Excelem i PowerPointem niż na Facebooku. Na blogu znajdziecie też wpis pokazujący jak wygląda życie blogera, klik i czytacie tutaj. Chyba kolejnym tego typu wpisem będzie opis codziennego życia PRowca, ale jeszcze muszę pozbierać do tego GIFy i trochę się pokonsultować.

logohd24154

Tagi: , , , , , , ,