Życie blogera w GIFach

W moim przypadku pisanie bloga nie jest głównym zajęciem, oprócz tego pracuję w agencji marketingowej. Jednak w weekendy staram się trochę nadrabiać swoją działalność twórczą i wtedy zazwyczaj mój dzień wygląda następująco… 

Budzisz się rano, patrzysz na telefon/budzik/zegarek/klepsydrę. Wiesz, że zaspałeś i zapomniałeś pomysłu na wpis, który urodził się w Twojej głowie tuż przed snem. Oczywiście notatnik był poza zasięgiem ręki i potencjalny viral odszedł w niebyt.

Śniadanie to najważniejszy posiłek dnia, ale z racji tego, że już jesteś do tyłu z czasem, to oprócz jedzenia robisz jeszcze coś innego. Multitasking to podstawowa cecha dobrego blogera… Chyba.

Robisz prasówkę. Czytasz newsy dotyczące social media, bo przecież jakoś musisz się komunikować z czytelnikami. Widzisz, że Facebook po raz kolejny ma zamiar uciąć zasięgi. Jednak trzeba będzie wrócić do żebrolajków i zdjęć swojego kota.

Czas zasiąść do pisania. Jakiś ogólny kierunek już jest, ale trzeba się jeszcze zastanowić. Patrzysz na notatki, na monitor, na ścianę, za okno… W końcu łapiesz się na tym, że od dwóch minut kontemplujesz plamę na suficie…

Przez przypadek wymyśliłeś chwytliwy tytuł nawiązujący do ostatnich wydarzeń w internecie lub trendu, który od dwóch dni wisi na głównej NaTemat. Będzie się klikać.

Tytuł jest, zatem można zabrać się do pisania. Tylko jakoś nie idzie, znowu dywagujesz nad tym, czy podlinkować jakiegoś bardziej znanego blogera we wpisie, żeby ewentualnie Cię podlinkował.

To może kawa? Na chwilę odpoczniesz od tej trudnej walki z materią. Wychodzisz do pobliskiej kawiarni lub robisz sobie zalewajkę w domu jeśli na koncie hula już wiatr. Pijesz, tak to chyba był dobry pomysł. Wena wróciła.

Jest! Eureka! Piszesz wszystko co Ci przychodzi do głowy, zanim stamtąd wyleci.

Dopieszczasz wpis i kasujesz 3/4 akapitów, bo wyszedł bełkot. Poprawiasz literówki, wstawiasz zdjęcia, emotikonki i linki do swoich afiliacji.

Publikujesz i obserwujesz Analyticsa. Patrzysz jak pojawiają się pierwsze komentarze i polubienia pod postem.

Sukces! Ludzie czytają, na stronie jest jednocześnie dziesięć osób! Niech sypie się konfetti, zadanie spełnione drogi blogerze.

To był męczący dzień, chcesz iść spać, ale przypominasz sobie, że przecież nie jadłeś obiadu. Tak to niestety bywa.

Powyższa walka z brakiem weny oraz czasem to historia prawie oparta na faktach, oczywiście inspiracje i osoby we wpisie zmieniono, żeby chronić prywatność moich znajomych twórców. Blogowanie jest niczym black metal, to ciągła wojna.

logohd24154

Tagi: , , , , ,