O tweetowaniu

Powodów dla których korzystam z Twittera jest kilka. Jednym z nich jest to zupełnie inna forma ekspresji. Niektórzy bawią się słowem, ja z kolei po prostu lubię tam wrzucić luźną myśl, która kołatała mi się po głowie. Form korzystania z serwisu jest masa i tak naprawdę każda jest dobra, w przeciwieństwie do Facebooka, gdzie same algorytmy wymuszają na nas trochę inne zachowania. Kwestii prywatności i tym podobnych poruszać nie będę, bo pewnie też tak macie, że nie piszecie rzeczy, które w sieci nie powinny się znaleźć, prawda? W dzisiejszym tekście chciałbym Wam przybliżyć moje podejście do tweetowania, które uważam jest całkiem dobrym sposobem na budowanie wokół siebie grona Obserwujących.

Myślodsiewnia

Kojarzycie ten przyrząd z książek i filmów o Harrym Potterze? Za jego pomocą profesor Dumbledore wyciągał ze swojej głowy wspomnienia, które trochę przeciążały mu umysł. Podobnie ja robię z Twitterem, tylko krótkoterminowo. Pojawia mi się jakiś wniosek, myśl, obserwacja. Uważam, że jest to za mało do wrzucenia na Facebooka lub po prostu moi znajomi tego nie chwycą i nie odpowiedzą na to, a to jest pewien ból na Facebooku, gdy opublikujesz status i nikt go nie lajkuje (CZEMU?!). Na TT działa to dla mnie zupełnie inaczej, bach! puszczam jakąś ideę w świat i mój mózg jest znowu wolny. Wypuściłem na świat to co mi się kołatało po głowie. Jeśli będzie to zaczątkiem jakiejś dyskusji, to super, jeśli przejdzie bez echa to nic się nie stało.

Jestem wielotematycznym człowiekiem. Interesuję się zarówno grami, marketingiem, literaturą fantasy, muzyką. Jest tego trochę i uważam, że na Twitterze powinno się mocno podkreślać swoje szerokie horyzonty. Na Facebooku zauważam, że niektórzy wolą poruszać się w jakiś ramach tematycznych, które są osią ich aktywności. Bo personal branding i tego typu sprawy albo po prostu wiedzą co lubią ich znajomi i raczej wolą się dzielić treściami o których będą mogli z nimi podyskutować. Droga wolna, przecież nikt nikomu nic zabronić nie może. Twitter jednak jest miejscem pod tym względem innym…

twitter-mute-button (1)

Bo tu nie ma social graphu

Albo przynajmniej nie jest tak silnie nakreślony jak na Twarzoksiążce. Dla tych, którzy spotykają się z tym terminem po raz pierwszy, słowo wyjaśnienia. Social graph, to sieć połączeń społecznych pomiędzy nami, a różnymi grupami znajomych. Mamy znajomych z pracy, ze szkoły, z siłowni. Nieraz wśród nich występują jakieś punkty styku, ale najczęściej są osobnymi bytami socjologicznymi, których łącznikiem jest nasza osoba. I te grupy determinują w pewien sposób o czym mówimy w mediach społecznościowych opartych na więziach. Bo szukamy dyskursu, rozmowy, konwersacji. Twitter z kolei opiera się bardziej na interest graphie, czyli szukamy ludzi o podobnych zainteresowaniach (lub specjalistów w tej dziedzinie) i obserwujemy ich aktywności z możliwością włączenia się do dyskusji w każdym momencie. Facebooka porównałbym zatem raczej do osobnych pokoi (zresztą zrobili nawet aplikację Rooms, która ma być trochę bardziej intymna), a Twittera do starożytnej agory, na której wypowiadają się różni ludzie, a my spacerując – tudzież przewijając feeda – posłuchać o czym mówią i nawet rozpocząć z nimi dysputę.

Dlatego właśnie hołduję zasadzie, że można być wielotematycznym i wtedy mamy szansę dotrzeć do większej liczby ludzi. Bo jeden Obserwuje nas ze względu na zamiłowanie do piłki nożnej. Inny ze względu na to, że wrzucamy fajną muzykę. Ćwierkacz pozwala również na wrzucanie kilku tweetów po sobie. Tu komentujemy mecz, ale właśnie znaleźliśmy na telefonie super tekst o trendach w content marketingu. I to jest spoko, na FB zaraz by się ludzie przyczepili, że spamujemy, bo jak to? Dwa statusy na minutę? Serwis nas w żaden sposób za to nie karze, bo nie ma algorytmu filtrującego treści (choć ponoć jego namiastka ma zostać wprowadzona, zobaczymy), a nawet działa to w drugą stronę. Jeśli długo nie tweetowaliśmy, to po wrzuceniu nowego statusu jesteśmy tak samo widoczni dla naszych Obserwujących jak wcześniej.

Przekonanych nie muszę przekonywać, ale dla tych, dla których Twitter to jeszcze nieodkryty ląd albo dopiero się tam rozglądacie, to wspomnę jeszcze o jednym. Ćwierkacz to taki substytut RSSa. Nawet lepszy, bo to osoby, których tweety Was zainteresowały rekomendują najciekawsze treści. Zatem nie musicie się przekopywać sami przez stosy artykułów, ktoś zrobił to za Was. Prawda, że fajnie? Na koniec jeszcze przypomnę, że możecie mnie tam Obserwować pod nickiem @JakubProszynski, będę wdzięczny za każdego retweeta!

logohd24154

Tagi: , , ,