Social media PR subiektywnie

Witam na nowym i odświeżonym blogu! Żeby nie było pusto, wrzucam ostatnią, ciepło przyjętą notkę.:)

Jak pewnie zauważyliście, od dziś notki będą tytułowane już w normalny sposób, a nie na moją starą modłę „Pijaru Koksu i…”. Myślę, że da to lepsze efekty w wyszukiwarkach, ktoś trafi tu przez przypadek i może zostanie Koksownikiem.;)

Dzisiejsza notka to krótkie i wycinkowe omówienie pewnych aspektów zasugerowanych w tytule. Pamiętajcie, że możecie wyrazić własną opinię w komentarzach i na fan page’u.;)

Social media i public relations ciągle się przeplatają i stają się nierozłącznym tworem. PRowcy starej daty patrzą na to z powątpiewaniem, ale ziarna zostały już zasiane i to serwisy społecznościowe są dziś najpopularniejszym środkiem komunikacji, zarówno tej codziennej jak i marketingowej. Czemu zwykły, szary (ale obeznany z internetem) Kowalski łatwiej przyjmie prowe przesłanie poprzez Facebooka? Odpowiedź moim zdaniem jest prosta.

Budowanie wzajemnego zaufania i zrozumienia. Oto, co łączy public relations ze społecznościówkami. Skoro polubiliśmy jakąś stronę, to znaczy, że jesteśmy zainteresowani tą marką/organizacją, chcemy byc informowani na jej temat, a tym samym wpisujemy się w target. Tu wkracza ePRowiec lub specjalista od social media (który może sobie nie zdaje z tego sprawy, ale również jest PRowcem), którzy nawiązują kontakt z użytkownikami, przesyłają im ekskluzywny content- przeznaczony często tylko dla Fanów, rozmawiają z nimi i dyskutują. To mobilizuje Fanów/klientów do pytania o markę, interesowania się nią, rozmawiania o niej (niekoniecznie już na łamach internetowych, ale na przykład podczas towarzyskiego spotkania). Organizacja ciekawego konkursu lub eventu dodatkowo wzmocni publicity i buzz w internecie w kontekście promowanej marki.

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=FOzylUcfUeQ]

Facebook w takich działaniach jest nieoceniony. Czemu na przykład nie wysłać informacji prasowej „ubranej” w bardziej kreatywną formę jako kolejny status na fan page’u? Użytkownicy klikając w link pomagają nam przesłać ją dalej poprzez „lubię to” (magia serwisów społecznościowych opiera się głównie na ludzkiej ciekawości, czemu nie sprawdzić co rekomenduje nam znajomy, prawda?), dodatkowo dalej czują się wyróżnieni tym, że to oni wiedzą pierwsi o nowościach. Administratorzy fan page’y wchodząc w interakcję z użytkownikami powinni budować trwałe relacje, a promowanie ich produktów/usług nie powinno być głównym celem działalności. Fan page to nie słup ogłoszeniowy, warto na nim zamieszczać różne treści, również konkurencyjne. Czemu? W ten sposób pokazujemy co fajnego, godnego uwagi zrobili inni z naszej branży, a w oczach naszej „społeczności” zyskujemy na autentyczności, pokazujemy, że nie jesteśmy zaprogramowaną na promocję własnej firmy maszyną.

Poza tym, coraz łatwiej monitorować social media pod kątem powtarzania nazwy naszej marki/firmy. Pomoże nam to zmierzyć skuteczność kolejnych kampanii komunikacyjnych jak i feedback Fanów. Google Analytics, Google Link Builder czy Brand24 (bardzo pozytywnie oceniany przez branżę projekt mierzący m.in. sentyment i zaangażowanie fanów, któremu w przyszłości bliżej się przyjrzę), to tylko wierzchołek góry lodowej przydatnych aplikacji i stron. Sprawdzanie w jakim kontekście mówi się o naszym projekcie pozwoli również na zapobiegnięcie kryzysowi lub ułatwi komunikację PR, jeśli ten kryzys już się zaognił. W takich przypadkach trzeba być całkowicie szczerym i otwartym, należy przeprosić klientów, zaoferować pomoc i nie chować głowy w piasek. Na pewno słyszeliście o tym jak użytkownicy Facebooka przekazywali sobie pocztą pantoflową informację o niebezpiecznych kaszkach Nestle? Nawet pobieżny monitoring sprawił, że mogli zareagować. Dzięki temu firma nie traci klientów, a sytuacja nie staje się coraz poważniejsza. Allegro też będzie musiało się postarać, żeby odzyskać zaufanie swoich fanów po dzisiejszej awarii (mamy ósmy września, a Allegro.pl nie działa i kilkuset niezadowolonych fanów sklepu korzysta z prawa głosu na ich Tablicy). Więcej na temat kryzysów i monitoringu możecie przeczytać na Socjomania.pl- Monitoruj media społecznościowe, głupcze!

Blogging, firmy i agencje PR coraz częściej zakładaja swoje oficjalne blogi, na których dzielą się informacjami i nowościami ze swoich branż. Coraz więcej marek jest też promowanych przez zewnętrznych blogerów, współczesnych liderów opinii. Często są traktowani marginalnie i z pobłażaniem, a jak pokazały przykłady Kominek vs Dr. Oetker lub ostatnia wpadka ArboVision w kontaktach z blogerem z Artique. To grząski grunt dla PRowców, bo niektórzy zapominają, że bloger nawet z garstką fanów może zaszkodzić jeśli podejdzie się do niego jako do kogoś gorszego. Osobiście uważam, że dobrze wyselekcjonowany bloger może stać się ambasadorem marki, kolejnym ogniwem w naszym procesie komunikacji, tak zwanym gate keeperem, który otwiera nam wrota do zupełnie nowej społeczności.

Social media dają PRowcom nieznane dotąd możliwości otrzymywania natychmiastowego feedbacku, a oto przecież chodzi w public relations, prawda? O symetryczną, dwustronną komunikację. Klienta/Fana trzeba przekonać, że oferujemy coś więcej niż zwykły produkt/usługę, że może na nas liczyć i zaufać. Takie są oficjalne i mocno książkowe założenia, ale niektórzy potrafią je przełożyć na rzeczywistość budując spójną strategię komunikacji w internetowych społecznościach. Ogólnie sądzę, że granica pomiędzy ePR i marketingiem społecznościowym jest na tyle cienka, że obie dziedziny swobodnie się przeplatają i razem walczą o umysły fanów, lajki, komentarze i ich zaangażowanie.

Rzekłem!

Pijaru Koksu

P.S. Tak naprawdę wydaje mi się, że ten temat dopiero pogłaskałem z wierzchu i można jeszcze o wiele więcej napisać. Skupiłem się głównie na FB i blogach, a wiadomo, że jest jeszcze Twitter, G+ i kilka innych społecznościówek.

Tagi: , , , , , , , , , ,