Social Media Convent Strikes Back

Mam problem. Zawsze mam tak, że wrócę z jakiegoś wyjazdu i za cholerę nie mogę spisać relacji. Zbyt dużo myśli, a o tym już ktoś napisał, a tamtego nie zanotowałem. Jednak gdzieś z tyłu głowy siedzi ten mały chochlik odpowiedzialny za ekshibicjonizm w sieci i szepcze „Napisz relację Kuba!”. No to się go posłuchałem, nie pierwszy i nie ostatni raz. Jak sam tytuł mówi, dziś będzie o drugiej edycji Social Media Conventu. Najlepszej konferencji branżowej jeśli chodzi o wyważenie proporcji pomiędzy luzem i merytoryką. Swoją relację zacznę jednak od czego innego…

Gdańsk ma to coś

Wciąż nie mogę wyjść z podziwu, że w tym nadmorskim mieście dzieje się tyle dobrego dla polskiego Internetu. Jest Infoshare, jest Social Media Convent i Blog Forum Gdańsk. Samo miasto swoją komunikacją (o której opowiadała Ola Mokwa podczas konferencji, ale o tym potem) sprawia, że chce się do niego wracać, poczuć ten klimat. I kolejnym zabawnym faktem jest to, że spotykam się tam z ludźmi, których widzę raz, dwa razy do roku, a mimo tego jest swojsko, po przyjacielsku.

Uwielbiam ten chillout room w gdańskim inkubatorze Starter. :)

Uwielbiam ten chillout room w gdańskim inkubatorze Starter. 🙂

To pewnie morskie powietrze tak wpływa na ludzi, że od razu chcą się przyjaźnić. I to jest mega, bo co jadę tam na jakąś konferencję to jest o poziom wyżej. Za każdym razem coraz lepszy networking, coraz lepsza organizacja, coraz fajniejsze prezentacje i nowi ludzie. Masa nowych znajomości i przybitych piątek. A potem wraca człowiek do tej Warszawy i ma wrażenie, że tu nie dzieje się nic fajnego jeśli ludzie sami się nie skrzykną. Brakuje mi tego luzu, otwartości. Tu wszyscy są jacyś tacy zagonieni, a pojedziesz człowieku na dwa dni nad morze i zostawiasz za sobą wszystkie negatywy, wojenki i inne tego typu sprawy. A dzięki temu umysł jest chłonniejszy i więcej z prezentacji można wynieść…

Główne danie

Gdybym powiedział, że SMC otworzyło mi oczy na pewne sprawy to byłoby to trochę naciągane. Nie pamiętam już kto to napisał, ale ta konferencja może dużo dać osobom dopiero do światka social media wkraczającym. Dla tych co już w nim siedzą od dłuższego czasu to raczej systematyzacja i potwierdzenie pewnych obserwacji. Z czym się zgadzam, ale też nie powiem, że się nudziłem. O co to, to nie! Przede wszystkim to zasługa świetnych mówców i tego jak prowadzą prezentacje. Teraz oczywiście krótka przebieżka przez najważniejsze z nich.

Po pierwsze potwierdziło się to o czym od dawna rozprawiamy tu i ówdzie. Content is the king, a opowiedział nam o tym Yuri Drabent. Tylko w 2013 roku wydatki w Lubię to na tworzenie dedykowanych treści wzrosły o około 130%. Oczywiście liczb całkowitych Yuri nie podał, ale taki wzrost nie bierze się znikąd. Klienci nie chcą stocków, chcą czegoś unikalnego, szytego na miarę. Niezależnie od platformy, bo tak naprawdę to o czym mówił Drabent jest odcięte od konkretnego serwisu społecznościowego. Jeśli tworzymy własne treści, sesje zdjęciowe (obczajcie koniecznie to co dzieje się teraz na profilu Tigera, to właśnie efekt sesji zdjęciowej z wykorzystaniem makiet!) to możemy wykorzystać to wszędzie tam gdzie są użytkownicy. Pierwsza prezentacja i już wiedziałem, że social media w Polsce mają się dobrze.

collage2

Aleksandra Mokwa, czyli dość nietypowa pani urzędnik, przedstawicielka Urzędu Miasta Gdańsk opowiedziała nam z kolei o tym jak poprzez social media tworzy się marka miasta. A platform mają sporo: Google+, Facebook, Pinterest, Twitter, Instagram, Spotify, YouTube. I na praktycznie wszystkich od zeszłego roku zaliczyli dwukrotne przyrosty użytkowników. Ola dużo miejsca poświęciła temu jaką wartość ma zwyczajny dialog z mieszkańcami oraz pomocna postawa. Jesteś turystą w Gdańsku i szukasz atrakcji? Zatweetuj z oznaczeniem @gdansk i na pewno ktoś Ci pomoże. Profile społecznościowe Gdańska to również przykład tego jak klient może zaufać agencji, bo w tej chwili Urząd Miasta tylko podsuwa tematy i konsultuje się z agencją, a ta ogarnia resztę.

Michał Sadowski zaserwował nam z kolei pigułę wiedzy o wykorzystaniu i roli monitoringu social media w customer service, zarządzaniu reputacją, ale również tworzeniu własnego personal brandu. O marce personalnej w pewien sposób mówił również Michał Górecki, który trochę uciekł poza branżę do krainy Koszulkowo, ale może to właśnie nabranie perspektywy pozwoliło mu stwierdzić, że ludzie w branży marketingowej nie myślą. A Ci którzy z mózgu korzystać umieją, potrafią stworzyć sobie markę i pracować tam gdzie chcą. Wspomniał przede wszystkim o social media ninja wannabe, którzy chcą pracować w agencjach, ale w sumie to obojętne na jakim stanowisku. Tak to wygląda i kubeł zimnej wody jak najbardziej wskazany. Btw. pewnie Sadek zabierze mi dostęp do Brand24 za taką krótką wzmiankę. 😉

collage23

I goście zagraniczni, no może nie do końca. Pan Ambasador USA Stephen D. Mull swoją niedoskonałą, ale jakże pocieszną polszczyzną opowiedział zebranym o tym jak to dostał przykaz od swojej szefowej Hillary Clinton, że ma zacząć tweetować. Jako, że jest to człowiek ze wszech miar sympatyczny postanowił ćwierkać po polsku i z dużym luzem. Efekt? Ambasada USA w Polsce osiąga najwyższe wyniki zaangażowania i ilościowe na świecie. Po prezentacji podczas której dowiedzieliśmy się trochę o platformach z których ambasada korzysta i jak buduje dialog pomiędzy Polakami oraz Stanami Zjednoczonymi nadeszła pora na pytania z publiczności. Oczywiście padło zapytanie co ambasador myśli o House of Cards, a on na to, że drugi sezon obejrzał z żoną w jeden dzień, bo nie mogli się oderwać. Jak tu nie lubić takiego człowieka?

Jedynym zawodem podczas części dziennej konferencji był Ali Jafari. Niestety przedstawiciel Twittera ani nic specjalnego nie obiecał polskiemu rynkowi, ani nie pokazał czegoś niesamowitego. Case’y Oreo, second screeningu, customer service, reklam telewizyjnych z hashtagami. Wszystko już gdzieś było, przewinęło się przez Mashable. Tutaj było po prostu zebrane w jedną całość i doprawione ciekawą prezentacją. Szkoda trochę potencjału.

Podwieczorek

Część wieczorna to prezentacje Moniki Czaplickiej (sorry ale o trollach nie chce mi się słuchać, więc sobie poszedłem do baru) i Huberta Tworkowskiego z Sotrendera, którą możecie sobie przejrzeć poniżej. Ogólnie wniosek z niej był taki, że coraz większy nacisk na Facebooku kładzie się na customer service, odpowiadanie na pytania i rozwiązywanie problemów, ale czasami brakuje już czasu na dopieszczenie fana, który wyraził aprobatę.

Potem nastąpił konkurs Case Study. O Gamfi i HBO pewnie za jakiś czas u mnie poczytacie, case Warki z łączeniem ekip możecie zobaczyć tutaj, a dla mnie prawdziwym zwycięzcą był Maciek Dziedzic z casem Unhuman.pl. Czemu? Bo udowodnił, że Facebook sprzedaje i to w grupie docelowej, która z Facebooka ponoć ucieka! No powiedzcie sami, czy 3 miliony złotych przychodu z fejsbunia to mało? Prezkę Maćka macie poniżej i pewnie wkrótce trochę bliżej przyjrzę się temu co robi dla tego klienta (Maciek, wanna some wywiadzik?).

Kolacja

Potem nastąpiło oczywiście afterparty, które mimo tańców i alkoholu wciąż obfitowało w merytoryczne dyskusje. To z jednej strony denerwujące, a z drugiej mega fajne, że można pogadać o tym co nas jara i fascynuje nawet po odrobinie procentów i w wyluzowanej atmosferze. Niektórzy stwierdziliby, że lepiej pogadać o przysłowiowej dupie Maryni, ale nie ja. Bo okazało się, że na imprezę przyjechało całkiem sporo moich czytelników, z którymi mogłem zamienić kilka słów, wymienić się uwagami, a wszystko w atmosferze zabawy, dobrej muzyki i whisky (uwaga product placement, przez cały wieczór piłem Ballantine’s). 😉

Jeszcze raz dziękuję dziewczynom z Personal PR (które na dodatek cały czas zagadywały, czy wszystko jest ok, jak się podoba – to mega miłe!) za zaproszenie i liczę na to, że na następnym Social Media Convent spotkamy się jeszcze przed 2015 rokiem. Zróbcie no drugą edycję pod koniec roku!

Pozdrowienia dla tych z którymi widuję się zdecydowanie za rzadko, czyli Oli Mokwy, Virena, Maćka Dziedzica, Pawła Lewkowicza, ekipy Fanpoint, ekipy Brand24, Mateusza Bellatafa i Izy Kozak. Ludzi z Warszawy nie pozdrawiam, bo widzimy się jednak trochę częściej niż dwa razy do roku. Nie mogę się doczekać kolejnej edycji i stwierdzam, że druga dorównała pierwszej poziomem. Nie da się lepiej!

Inne relacje znajdziecie tutaj: Maciek DziedzicMaciek Budzich.

Tagi: , , , , , , , , ,