Pozyskiwanie fanów dalej ma sens

„Chcemy mieć jak najwięcej fanów na Facebooku” – taki wyznacznik sukcesu miał rację bytu jeszcze w 2012 roku. Od tamtego czasu trochę się zmieniło, ale wciąż niektórzy patrzą na rankingi Sotrendera, a tam do zestawień kwalifikuje się piętnaście największych marek z każdej kategorii. I jest dylemat, czy konkurowanie na liczbę polubień profilu ma wciąż jakiś sens? Czy to coś rzeczywiście daje? Odpowiedzi jest kilka i przede wszystkim uważam, że wciąż warto pozyskiwać nowych „fanów”.

Po pierwsze – zasięg organiczny

Coś co zawsze powtarzam, czyli regularność publikacji. Facebook lubi rutynę, jeśli wrzucamy wpisy w podobnych porach, w równych odstępach lub po prostu codziennie. Wtedy ciągle podtrzymujemy relację z użytkownikami śledzącymi naszą stronę, a to skutkuje też utrzymaniem pewnego poziomu zasięgu organicznego. Sotrender szacuje, że jest to średnio około 3-5% dotarcia (niżej macie też wykres z 2014 roku, ale nie przywiązywałbym się tak do niego, bo przez ten czas algorytm FB zmieniał się z cztery razy; tutaj z kolei możecie zapoznać się z pełną analizą). Ze swojego doświadczenia wiem jednak, że można spokojnie wyciągnąć i 30% lub 120%. Jak? Już Wam mówię.

Pozyskując fanów zyskujemy pewną bazę spośród której wyłonią się najbardziej aktywni użytkownicy. Jeśli mamy docierać do 3% z nich, to chyba lepiej żeby ich liczba całkowita była dość wysoka, prawda? Na moim profilu blogowym posty docierają blisko do 3,5 tysiąca ludzi z ponad 10 tysięcy fanów. Zdarzają się jednak hitowe wpisy, które zobaczy nawet 12 tysięcy użytkowników. Nie wydarzyłoby się to jednak, gdyby nie posiadał pewnej bazy.

Zatem warto wyznaczyć sobie pewien pułap, który byłby sensowny do osiągnięcia przy odpowiednim budżecie i potem podtrzymywać tę liczbę fanów. Po to, żeby móc wypracować odpowiednie dotarcie organiczne. Nie ma co się ścigać na liczbę fanów, jeśli posty będą ciekawe i część z nich będzie rozchodzić się wirusowo to sami przyjdą.

Po drugie – baza reklamowa

Macie na swoim profilu bazę jakościowych fanów. Duża część z nich angażuje się w komunikację, są zainteresowani tematem, pozyskaliście ich albo organicznie albo z dobrze targetowanej reklamy. Teraz rozpoczynacie kampanię promującą produkt lub usługę. Co wpisać w rubryczkach menadżera reklam? Otóż możecie wykorzystać jedną z bardziej zaawansowanych funkcji i stworzyć nową grupę odbiorców z pomocą aktualnych fanów.

Nazywa się to „Lookalike Audience” (tutaj znajdziecie krótki opis jak to ustawić) i polega na tym, że Facebook sam wyceluje reklamę w osoby podobne do tych, które już są na fanpage’u lub na przykład odwiedzały Waszą stronę. Zatem nawet jeśli tworzymy kampanię zasięgową lub ukierunkowaną na konwersję poza FB, to możemy trafiać do użytkowników, co do których istnieje większe prawdopodobieństwo, że klikną reklamę. Jednak bez odpowiedniej grupy fanów naszego profilu możemy w ten sposób przepalić budżet.

Po trzecie – mówienie do zainteresowanych ludzi

To tak naprawdę wynika z dwóch powyższych punktów. Wiadomo, że na profilach część fanów to konkursowicze, część z nich może być jeszcze z czasów, gdy trzeba było polubić profil żeby go śledzić albo zagłosować na znajomego w konkursie. Inni polajkowali bo być może Wasza marka stanowi o pewnym statusie społecznym i jest zwyczajnie aspiracyjna. Jednak przynajmniej 60% z nich to powinny być osoby, które nazwałbym „fanami jakościowymi”.

Dołączyli do profilu z poziomu reklam lub polubili go, bo odwiedzili stronę WWW i tam zobaczyli widget. To osoby, które  moim zdaniem są niezwykle wartościowe. Posiadają insight na temat produktu, generują ruch na stronie WWW oraz jeśli są influencerami w swoich grupach, to zwiększają swoimi aktywnościami zasięg organiczny. Zatem tworzy się taki zamknięty krąg zależności. Jednak jeśli chcemy mieć właśnie takich odbiorców, to ich pozyskanie będzie droższe, potrwa dłużej i nie będzie wyglądało tak fantastycznie w raportach, jak w przypadku gdy reklama byłaby targetowana na użytkowników którzy klikną wszystko.

Jakość, nie ilość. To pierwsza zasada jeśli chodzi o pozyskiwanie fanów na profilach facebookowych. Tym sposobem uchronicie się od ciągłego narzekania na zasięgi, zyskacie wartościowe dane do targetowania kolejnych reklam i zwyczajnie nie będziecie mówić do ściany. Wiadomo, że część z Was może się nie zgodzić. Przecież pozyskiwanie fanów i śrubowanie tego wskaźnika „is so 2012”. Ja to doskonale wiem, ale czy widzieliście fanpage, który spełniał swoje zadanie, a miał 200 polubień? No właśnie. Najlepiej postawić na stabilny wzrost, angażowanie nowych odbiorców, którzy dołączyli do naszej „społeczności” i pozwolenie, żeby pracowali na sukces naszej strony poprzez swoją aktywność.

Kupmy ich wartościowym contentem, kupmy ich dobrze dobraną reklamą, ale nie kupujmy ich, bo liczy się dla nas sama ilość – o czym pisałem tutaj.

logohd24154

Tagi: , , , , ,