Pijaru Kejs: Premier League

Przez wielu uznawana za najlepszą ligę piłkarską świata, Premier League, przeszła w zeszłym roku rebranding. I to taki, który sprawił, że dostosowano się do nowych trendów, ale też zachowano szacunek dla tradycji (czego nie powiem o zmianie loga Juventusu). Jak angielska ekstraklasa prezentuje się w social media, mobile’u i webie? O tym przeczytacie poniżej.

 

Jak zmienił się branding Premier League?

Cały koncept nowej identyfikacji wizualnej nazwano „Field of play” i co oczywiście nawiązuje do terminologii sportowej, ale też do sposobu ekspozycji danych, tabel oraz wyników. Za stworzenie nowego brandingu była odpowiedzialna agencja DesignStudio z Londynu. Poniżej możecie zobaczyć jak to wszystko prezentuje się w ruchu.

Zmianie uległ również logotyp. Wciąż motywem przewodnim jest lew w koronie, który jednocześnie nawiązuje do logo English Football Association (trzy lwy) i przekazuje jasny komunikat: ta liga jest królem w dżungli futbolu. Lwy w heraldyce angielskiej nawiązują przede wszystkim do panowania króla Ryszarda I, także widać tutaj mocne powiązanie z historią na każdym poziomie piłkarskiego życia w Anglii.

Kolejna kwestia, która naprawdę przyciąga wzrok to kolorystyka, typografia i wzornictwo. Wszystko jest nie tylko spójne, ale też wyraziste. Nie jestem specjalistą od designu, ale nawet mój gust podpowiada mi, że te kolory świetnie do siebie pasują, uzupełniają się i sprawiają, że wszystko jest czytelne. Niezależnie czy chodzi o tabelę wyników podczas transmisji telewizyjnej, materiały drukowane, czy bandy reklamowe.

Centrum dowodzenia

20 zespołów, kilka poziomów rozgrywek, kilkadziesiąt meczów miesięcznie. To generuje sporo danych, fotografii i relacji. I wypadałoby to podać w czytelny i jasny sposób. Tak właśnie to robi strona Premier League, którą uważam za jedną z najbardziej funkcjonalnych website’ów jakie widziałem. Łatwo możemy przejść do strony ulubionego zespołu, po lewej zawsze znajdziemy odpowiednie tabele, a menu w górnej belce posiada jeszcze dodatkową nawigację do podkategorii.

Od kiedy regularnie oglądam rozgrywki stałem się fanem statystyk i porównań. Tutaj fani piłkarskich osiągów znajdą wszystko. Historyczne rekordy, aktualne tabele najlepszych zawodników i rankingi. Wszystko na bieżąco aktualizowane i jasno opisane. Jest nawet zakładka umożliwiająca porównanie klubów.

Dodatkowo na stronie głównej można znaleźć social feed z ostatnimi postami publikowanymi przez Premier League i linkami do profili społecznościowych. Przyznam, że taka ekspozycja bardzo mnie ucieszyła, bo często nawet na stronach WWW wielkich korporacji próżno szukać social buttonów.

Premier League mobilnie

Tak wielka organizacja piłkarska musi też pamiętać o tym, że second screening to już nawet nie trend, to norma. Kibice na bieżąco śledzą informacje o składach i piłkarzach (chociażby żeby odpowiednio dobrać swój zespół w Fantasy Premier League – czyli takiej grywalizacji dla kibiców o której możecie poczytać tutaj), ale też aktualne wyniki w dniu meczowym. To wszystko dostarcza aplikacja mobilna.

Nie ma tutaj żadnych ekstra bajerów (bo powiadomienia push to też przecież standard), ale nawigacja jest o wiele prostsza i dodatkowo możemy zaznaczyć sobie, który zespół nas najbardziej interesuje. Jednak to na co według mnie trzeba najbardziej zwrócić uwagę, to spójność layoutów oraz rozwiązań UX na każdym kroku.

Społecznościowa liga

To co zwróciło moją uwagę jeśli chodzi o obecność Premier League w social media, to przede wszystkim dywersyfikacja. Co mam dokładnie na myśli? Chociażby to, że Instagram to głównie ciekawe fotografie z konkretnych dni meczowych, Twitter to relacja na żywo i retweetowanie piłkarzy/trenerów/profili klubów, a Facebook to kombajn łączący statystyki/video/linki do relacji. Trudno tutaj szukać wpisu który byłby przepisany 1 do 1 z jednej społecznościówki do drugiej. Na Facebooku albo jest dłuższy tekst albo galeria zdjęć, kiedy na Twitterze wpis zawiera jeszcze odpowiednie hashtagi dotyczące konkretnego meczu.

Jak wygląda Premier League w socialowych liczbach (niestety udało mi się tylko tyle wyciągnąć i pewnie będę aktualizować tę część wpisu)?

  • Ponad 75 tysięcy opublikowanych tweetów.
  • Prawie 4,5 tysiąca zdjęć na Instagramie.
  • 39 milionów obserwujących na Facebooku (Twitter + Instagram to łącznie około 23 milionów).
  • 51 tysięcy polubień zdjęć na Instagramie w okresie grudzień 2016 – styczeń 2017.
  • 268 tysięcy retweetów i 1,4 miliona polubień tweetów w okresie grudzień 2016 – styczeń 2017.

Jeśli chodzi o formaty publikacji, to jest dość różnorodnie i trudno narzekać na nudę, czy jednostajność. Poniżej kilka przykładów.

Grafika 360 pokazująca statystyki trenera Antonio Conte, czyli sposób jak w jednym poście zmieścić jak najwięcej danych (kliknijcie w niego, żeby przejść na FB).

Video slideshow zapowiadający dzień meczowy, główną zaletą jest prezentacja hashtagów do konkretnych meczów.

Twitterowe „Moments” to też ciekawy sposób na agregację informacji, tutaj chociażby publikacja z początku sezonu.

Statystyki, statystyki i jeszcze raz statystyki. To pewnie kibicom się nigdy nie znudzi, a jednocześnie generuje sporo zaangażowania na profilach.

Video może mieć różne oblicza, ale czemu nie korzystać z bogatego zbioru nagrań archiwalnych, dodać do tego pewien kontekst (w tym przypadku starcia zespołów, które generowały najwięcej bramek) i puścić w obieg?

Albo po prostu sportowe emocje okrasić instagramowym filterem. Z taką armią fotografów Premier League mogłoby stworzyć osobny serwis społecznościowy.

✈️ Marcos Alonso celebrates his 4th #PL goal of the season #CHEARS

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Premier League (@premierleague)


Podejrzewam, że o komunikacji Premier League można by napisać pracę magisterską na jakimś kierunku marketingowym i jeszcze zostałoby sporo materiału. Bo im bardziej zagłębiałem się w temat, tym bardziej oszałamiała mnie liczba tworzonych komunikatów, grafik i przetwarzanych danych.

Na Twitterze chociażby, żeby cofnąć się do tweetów z piątku musiałem scrollować z dobre 2 minuty. Tym bardziej szacun dla tych, którzy to monitorują. Niestety nie udało mi się znaleźć informacji, ile osób odpowiada za prowadzenie kanałów społecznościowych, ale podejrzewam, że to musi być mała armia (samo przygotowanie i zebranie danych to pewnie kilka godzin dziennie).

Choć trzeba mieć na uwadze, że mają jednak trochę łatwiej niż osoby odpowiedzialne zamarki komercyjne, bo wciąż mogą bazować na organicznych zasięgach i mówią do prawdziwych fanów. Można by rzec, że to socialowa praca marzeń.logohd24154

Tagi: , , , , , , ,