Nietypowy content marketing cz. 1

Podobnie jak w przypadku Kreatywnego Instagrama rozpoczynam nowy cykl w którym będę zbierać różne przykłady content marketingowe. Kiedyś mogliście poczytać u mnie o polskich kampaniach (klik, klik), a teraz w miarę regularnie postaram się Wam dostarczać innych ciekawych przykładów. Wpierw jednak kilka słów wstępu.

 

O tym, że content to król wiemy już od kilku lat. Klasyczna reklama w niektórych obszarach nie radzi już sobie tak dobrze jak kiedyś i do potencjalnego konsumenta trzeba dotrzeć w ciekawszy, bardziej wartościowy sposób. Stąd coraz bardziej rosnące nakłady na marketing treści. A czemu tak się w niego inwestuje? Według badania NewsCred mediana czasu spędzonego na zapoznawaniu się z content marketingiem wynosi aż 37 sekund! To całkiem sporo biorąc pod uwagę ile treści dziennie jest tworzone.

W dzisiejszym wpisie chciałem Wam pokazać dwa zupełnie różne od siebie przykłady na to, jak prowadzić działania contentowe, które zaangażują konsumenta w świat marki.

Zrób sobie przerwę

Popularny batonik KitKat od wielu lat „zawłaszcza” sobie pojęcie przerwy, staje się jej substytutem. W taki sposób chce się pozycjonować i ta determinacja jest godna pochwały. Jednak ostatnią rzeczą jakiej spodziewałem się po KK to blog…

bez-tytulu

 

Bo takowy jest prowadzony na rynku filipińskim – kitkat.ph. O czym jest? Oczywiście o przerwach i różnych sposobach na zrelaksowanie się. Z czego tę „przerwę” możemy traktować w różnych okresach czasu, bo platforma może wybrać artykuły, które dotyczą na przykład całego weekendu i spędzania czasu samotnie.

Jak w ogóle trafiłem na tego bloga? Pomogło mi trochę globalne konto twitterowe KitKata retweetując artykuł o tym jak „Odgruzować swoje biurko”. Krótki wpis wykorzystujący GIFy i podpowiadający, że bardziej uporządkowane biurko, to mniej stresu, a mniej stresu prowadzi do większej liczby przerw, bo wszystko mamy zrobione. Nic nie trzeba szukać na biurku. Logiczne? Owszem. Proste? Również. Czy angażuje? Sprawdziłem w Buzzsumo i najpopularniejsze wpisy mają nawet po 20 tysięcy interakcji w social media, więc tu też odpowiedź jest twierdząca.

Nie znajdziemy tutaj pogłębionych treści lub badań, a raczej różne sposoby na celebrowanie przerw, bo jak sama marka mówi: jesteśmy różni, czemu nasz czas na relaks miałby być taki sam? Przyznam, że podobny projekt chętnie zobaczyłbym na naszym rynku.

Dlaczego warto zwrócić uwagę na ten content? 
Ponieważ w prosty sposób uzupełnia obietnicę marki.

 

Strona korporacji Weyland

Niektórzy z Was mogą się teraz przez chwilę zastanawiać „Ale czemu Koksu wrzuca tutaj stronę korporacyjną?”. Ha! Ponieważ w tym przypadku myk tkwi w tym, że jest to website firmy, która nie istnieje… Poza uniwersum filmów o Obcym oczywiście. Kilka lat temu Natalia Hatalska pokazywała ją na jednej z konferencji blogerskich Orange i od tamtego czasu link tkwił w moich notatkach, żeby jakoś pokazać Wam ten twór. Skoro wisi dalej w internecie, to jest to chyba odpowiedni moment.

2456

Wchodzicie na weylandinsdustries.com i otrzymujecie masę informacji o projektach firmy. Na przykład o projekcie Prometeusz… Lub możecie dowiedzieć się więcej o androidach z serii David 8. Wszystkie video z udziałem Michaela Fassbendera oczywiście. Rewelacyjny sposób na zwiększenie immersji ze światem filmu. Co oprócz projektów i „produktów” znajdziemy na tej stronie?

245

Chociażby oś czasu firmy, która zaczyna się w 1990 od narodzin założyciela, a kończy w 2073, gdy projekt Prometeusz jest już prawie wprowadzony. Po zalogowaniu się możemy dostać się również do treści tajnych lub stworzyć swój firmowy identyfikator. Z kolei w zakładce dla inwestorów znajdziemy masę statystyk dotyczących pracowników korporacji oraz tego jak radzi sobie na giełdzie.

Dlaczego warto zwrócić uwagę na ten content?
Przede wszystkim dlatego, że w ciekawy sposób pogłębia świat znany z filmu.

Marketing treści to multum konwencji i rozwiązań. Powyższe przykłady pochodzą trochę z różnych płaszczyzn, bo jedna marka oferuje relaks, druga z kolei to typowe korpo. Jednak obydwa według mnie spełniają podstawowe założenie, dają jakąś wartość dodaną, nie są wydmuszkami. Co w kolejnej części „Nietypowego content marketingu”? Jeszcze nie wiem, bo dzisiejszy wpis miał być trochę dłuższy, ale jednak odsiałem pozostałe case’y na rzecz dwóch powyższych. Jeśli Wy macie jakieś ciekawe przykłady, którymi chcecie się podzielić (bo być może przy nich pracowaliście), to piszcie na pijarukoksu@gmail.com. Tymczasem wracam do researchu.

logohd24154

Tagi: , , , , ,