Moja misja – zostać Biografem Marek

Wspominałem o tym już przy okazji wpisu z przemyśleniami po ostatnim Blog Forum Gdańsk. Jaką rolę miałaby pełnić etykieta Biografa Marek? Czym to się różni od tego co dotąd robiłem na blogu? Postaram się to wytłumaczyć w kilku akapitów.

Czym jest marka?

Jeśli zagłębicie się trochę w różne marketingowe arkana, to dowiecie się, że marki nie tylko mają zespół wartości im przypisanych, tożsamość, ale też często są zgodne z pewnymi archetypami. Krążą po internecie różne grafiki, gdzie na przykład różne serwisy społecznościowe są przedstawione jako osoby. I to słowo klucz, osoba. Często marketerzy chcą, żebyśmy komunikaty brandu odbierali w podobny sposób jakby mówił do nas znajomy. Ewentualnie marka po prostu jest poddawana procesowi personifikacji.

Po co? Według mnie, żeby można było budować silniejszą więź i relację. Jeśli postrzegamy markę przez pryzmat jej cech, to pewnie też jesteśmy bardziej skłonni jej słuchać, a w rezultacie kupować produkty lub płacić za usługi. To podobny proces jak to kiedy na przykład nawiążemy relację z pewnym fryzjerem i potem chodzimy tylko do niego. A przecież osoby też stają się markami, więc proces zachodzi w drugą stronę. Dobra, bo zaczynam wchodzić w dygresję. Za markami komercyjnymi też stoją ludzie, ich pomysły, idee i podejście do tego jak działać w świecie reklamy, który nigdy wcześniej nie był tak zagęszczony. Jak się przebić, co mówić? Jakie historie opowiadać? Chciałbym poznać te dylematy i pokazać Wam firmy, które można przedstawiać jako dobre przykłady organizacji o ludzkim obliczu.

Chcę pisać historie

samo-dobro-2

Kiedyś marzyłem o tym, żeby zostać pisarzem fantasy. Potem, gdy myślałem co robić po szkole, próbowałem dostać się na studia dziennikarskie. W rezultacie i po perturbacjach, jestem blogerem. Marketingowym na dodatek. Nuda, cyferki, encyklopedyczne case studies. Właśnie, dlaczego te najciekawsze, najbardziej inspirujące skrawki treści mają taką formułę? Wiecie, założenia kampanii, realizacja, wyniki. Wszystko to okraszone cyferkami, kilkoma opiniami ludzi z branży i wsio, karawana jedzie dalej. Czy to musi tak wyglądać?

Według mnie nie. Dlatego w głowie ukułem sobie taki termin jak „Biograf Marek”. Ktoś, kto rozmawia z ludźmi z wewnątrz firm, z agencji. Zbierający to wszystko w swego rodzaju reportaż. Dłuższa forma, bo przecież kilka tysięcy znaków nie pomieści różnych relacji i ocen kilku osób. Spytacie po co to? Przede wszystkim, żeby tworzyć bardziej pogłębiony materiał, móc rzucić trochę nowe światło na to co widzimy w social media lub podczas kampanii marketingowych. Skąd pomysły? Czemu takie podejście? Jakie błędy były popełnione? To tylko kilka pytań, które mogę zadać.

A chciałbym je zadać nie tylko dla siebie, ale też po to, żeby tworzyć atmosferę dzielenia się dobrymi praktykami w polskiej branży reklamowej. Bo czasem gdzieś są opublikowane jakieś kejsy, w serwisach branżowych lub na stronach agencji. To jednak tak jak wspomniałem tylko drobny wycinek. Jak głęboko uda mi się dokopać? Tego jeszcze nie wiem.

To miejsce dla Partnerów

samo-dobro-4

Ten cykl, czy nawet w przyszłości cała sekcja na blogu, to miejsce dla Partnerów. Marek, które są otwarte na to, żeby o sobie opowiedzieć. Dlatego będę proaktywnie pisać do tych brandów, które sam śledzę i które lubię za ich spójność w działaniach marketingowych. Póki co, mogę zdradzić że pierwsza historia wkrótce zacznie się tworzyć, a już też zarzuciłem wędkę do drugiej marki.

Jestem też otwarty na propozycje, bo to że ja sobie wymyśliłem taki format to jedno. Drugi, ważniejszy czynnik to „chęć” współpracy i opowiadania o sobie przez osoby odpowiedzialne za marki. Jak miałby wyglądać proces tworzenia takiej biografii? Najpewniej zaczęłoby się od prób opisania historii, genezy marki na naszym rodzimym rynku. Potem już przejście do jakiegoś konkretnego wycinka jej działalności, który chcemy naświetlić. To pewnie będzie wymagało godzin rozmów, wymiany maili, dopytywania. Wszystko po to, żeby stworzyć subiektywną i rzetelną opowieść o marce, jej sukcesach i potknięciach, ale z pozytywną puentą.

Czemu pozytywną? Bo uważam, że dzielenie się negatywnymi praktykami lub opowiadanie tylko o wpadkach nie buduje ani ekspertyzy, a tym bardziej nie sprawia, że poziom branży jest lepszy. Od dłuższego czasu staram się w taki sposób funkcjonować i chyba dzięki temu, że nie szukam tych „złych fluidów”, śpię lepiej.


Myślałem, że po ponad pięciu latach zacznę się wypalać, myśleć żeby rzucić w diabły bloga i skupić się na pracy. Tylko, że za każdym razem w głowie pojawiała się myśl „I co wtedy zrobisz z tymi pomysłami?”. A Pijaru Koksu Blog to świetny katalizator pomysłów, których w pracy agencyjnych raczej nie zrealizuję (na ten moment, co przyniesie przyszłość, to nikt nie wie). Zatem dokładam kolejną cegiełkę… Ba! Całą ścianę do swojej działalności. Bo pisanie „biografii marek” nie będzie proste, ani szybkie. Liczę się z tym, ale żeby dowozić Wam na ekrany komputerów i smartfonów jak najciekawsze treści trzeba się odrobinę poświęcić.

logohd24154

Tagi: , , , , ,