Kupmy sobie fanów…

Musimy mieć dużo fanów. Dużo fanów to zasięg. 10 000 lubię to na profilu to wyższa sprzedaż/odwiedzalność serwisu/aktywność pod postami. Sukces ilościowy to najważniejsze co można osiągnąć w social media. – takie myśli przebiegają przez wiele umysłów, które nie do końca ogarniają na czym polega Facebook (czy inne społecznościówki) i patrzą tylko na słupki. To takie myślenie, które wywodzi się chyba jeszcze z 2010 roku, kiedy Facebook w Polsce był jeszcze nowinką. Po co zatem ten tekst? Żeby wyjaśnić czemu duża liczba fanów wcale nie jest taka cool.

Kupmy sobie fanów na Allegro!

Kumam jeśli ktoś dostał do prowadzenia profil na Facebooku praktycznie za karę. Ma deadline na uzyskanie takiego a takiego KPI i jeśli go nie spełni to raczej jego sytuacja w pracy nie ulegnie zmianie na lepsze. Wtedy pierwszą myślą jest to, żeby fanów po prostu kupić, sprowadzić z jakiejś farmy czy innego profilu rozrywkowego. Szef będzie zadowolony, a tyłek owego community-managera-za-karę uratowany. Dopóki przełożony nie zda sobie sprawy z kolejnej rzeczy. Że pod wpisami nie ma „Lubię to”! Jak to? Przecież kupiliśmy 3 000 fanów od x_zioma na Allegro i nawet daliśmy mu pozytywa! A on sprzedał nam taki bubel co nie lubi naszych kotów i postów o piątku na profilu naszej kochanej firmy…

To kolejne następstwo tego, że do mediów społecznościowych niektórzy wchodzą nie z realnej potrzeby komunikacji z klientami, a pogoni za trendami i tym co robi konkurencja. Ślepa pogoń za cyferkami, brak zrozumienia nowych mediów. Najlepiej żeby było bezkosztowo i konwersją na stronę produktową 1 do 1. Jeden klik, jeden zakup. Bez przyciągania użytkownika ciekawą treścią, promocjami, czymkolwiek. Polska szkoła social media, tak bym to podsumował.

Zasięgi, zasięgi, zasięgi

Wiecie co, jest taki model, który się nazywa EEIA (Exposure, Engagement, Influence, Action) i mega adekwatnie opisuje to jak zachowujemy się w mediach społecznościowych. To na co zwracają uwagę ludzie o małej wiedzy z zakresu Social Media Marketingu to liczba fanów, czyli zasięg, czyli Exposure. I mówimy tu o zasięgu organicznym jeśli chodzi o Facebooka. Publikując treści docieramy do jakiejś części naszych fanów, nie do wszystkich, bo Edge Rank działa (ostatnie zmiany sprawiły, że jest trochę bardziej przyjazny) i średnio jeśli docieramy do 23% (dane za AgoraPulse Barometer), to jest już całkiem ok. Do zasięgu organicznego dochodzą jeszcze znajomi fanów, bo zobaczą, że Jan K. polubił wpis marki X, kliknął, fajny, też polubił mimo, że nie jest fanem itd.

Wykres pochodzi z bloga Anny Miotk

Tylko, że moim zdaniem te pierwsze dwa „E” w tym modelu to takie zamknięte koło. Bez dobrej treści nie zaangażujesz fanów, a tym samym nie powiększysz zasięgu. Bez zasięgu znowu nie masz do kogo dotrzeć z komunikatem i załamujesz ręce nad swym losem. Tu dochodzimy do ściany, facebookowej ściany z napisem „Panel Reklamowy”. Social media są za darmo, ale marketing w jakimkolwiek medium zawsze kosztuje! Pisał o tym już dawno Michał Górecki (http://michal-gorecki.pl/2012/08/a-gdzie-budzet-mediowy/) i sytuacja się tylko poprawiła. Dla reklamodawców i użytkowników.

Mamy promowane posty, które są mniej inwazyjne niż reklamy display w prawej kolumnie. Mamy reklamy wykorzystujące mechanizm rekomendacji od znajomego (Sponsored Stories). I nie trzeba mega budżetu, prawdopodobnie będą to mniejsze sumy niż „Firma X” wydaje na ulotki. Pisząc ten tekst nie uznaję się za jakiegoś guru optymalizacji reklam na Facebooku, ale drodzy czytelnicy. Poniżej macie screen z kampanii którą zrobiłem dla klienta za 40 PLN! Za cztery banknoty z Mieszkiem I!

4 dni emitowania reklam, 10 złotych dziennie i jakie efekty? Ponad 900 fanów na stronie i zaangażowanie fanów pod postami kilkukrotnie wyższe niż normalnie.

Zwłaszcza, że od września wchodzi unifikacja formatów reklamowych i wszystko będzie bardziej przejrzyste, proste, spójne i przyjazne dla zwykłych użytkowników. Reklamy odpowiednio oznaczone, zaledwie jeden post na 10 w feedzie będzie reklamą, a bazując na hipertargetowaniu użytkownik powinien zobaczyć taką, która go potencjalnie zainteresuje – kwestia tego, że niektóre firmy wyrzucają hajs w błoto promując posty nudne i targetując je na zasadzie cała Polska wiek 13+, to inna kwestia.

Zamiast trzech formatów powstanie jeden. Czytelny, prosty, angażujący.

To kupić, czy nie?

O tym można tak do znudzenia. Podejrzewam jednak, że czyta mnie wiele osób, które w świecie social media dopiero się rozglądają i próbują wybrać jakąś działkę dla siebie. Także do Was kieruję to podsumowanie, jednak jeszcze wrócę do genezy tekstu.

Otóż pewnego wieczoru pisze do mnie znajomy. Mówi, że jego znajomy ma pewien serwis internetowy i profil na Facebooku, ale że mało fanów, to czy opłaca się kupić. Moja pierwsza odpowiedź „Czy Twój znajomy ma na tym profilu poniżej tysiąca fanów?”. Odpowiedź twierdząca. To ciekawe, że ten jeden tysiąc jest często taką barierą psychologiczną, której przekroczenie jest już sukcesem marketingowym, a posiadacze stron mniejszych już kombinują jak tu podbić wskaźniki zasięgu. Przejrzałem stronę, przejrzałem fanpage i treści po prostu nużące, nic co by tam miało przyciągać ludzi. Znajomy pyta raz jeszcze, czy opłaca się kupić fanów, na to ja: „Owszem, w panelu reklamowym Facebooka”.

Kupując fanów na Allegro pompujesz bańkę drogi administratorze firmowego fanpage’a. Słupek z liczbą fanów jest coraz wyższy, a z procentem zaangażowanych coraz niższy, bo kupiłem losowy tłum. Masę klikaczy, którzy nawet nie byli zainteresowani tym o czym piszesz, Twoją marką. Niczym. Pół biedy jeśli pochodzili z podobnej tematycznie strony, może jakiś promil się zaangażuje, ale w 99,9% sytuacji to po prostu kopanie sobie grobu. Bo im większa strona, tym mniejsze potencjalnie dotarcie do fanów w sposób organiczny, a skoro nie zaangażowała się nawet ta garstka, która przyszła sama z siebie…

Nie traktuj zatem Facebooka jako El Dorado w którym można robić marketing za free, bo tutaj reklama nie jest niczym złym. Jest lepsza niż kampanie bannerowe na Onecie, jest lepsza niż ulotki kończące w śmietnikach, a już na pewno o niebo skuteczniejsza od szmat na płotach.

logohd24154

Tagi: , , , , ,