Dlaczego nie warto być Batmanem?

W internecie krąży pewien mem, który przekazuje następującą treść „Jeśli możesz być każdym i Batmanem, to zostań Batmanem”. Ostatnio natchnęło mnie, że takie bycie Człowiekiem Nietoperzem w życiu zawodowym to nie do końca to. Że może to być dla nas samych szkodliwe w pewien sposób. Być może na początek zastanawiacie się, o co mi chodzi, Koksu nie łyknął rano leków? Zatem już przechodzę do sedna mojej myśli opartej głównie o filmy z superbohaterem z Gotham.

Praca po nocach

Bruce Wayne zdecydowanie nie wiedział czym jest work life balance. Owszem, był miliarderem i mógłby się skupić na zarządzaniu swoją firmą. Kilka godzin dziennie i by styknęło. To nie, on jeszcze pracował po godzinach, w nocy jako strażnik swojego miasta. Walczył z przestępcami i zbirami, śledził Jokera i innych jego pokroju. Jak pamiętamy z Mrocznego Rycerza, nawet zrobienie imprezy kończyło się walką z przedstawicielami półświatka. Praktycznie jego życie, to jego praca.

I podziwiam do pewnego stopnia ludzi, którzy potrafią się poświęcić dla swojej wizji i misji, ale jednak czasami warto odstawić pracę. Wziąć urlop, odpocząć, zrelaksować się.

Dlatego Batman nie jest tu wzorem do naśladowania. Bo przecież mógłbym pójść niejako w jego ślady, brać dodatkowe zlecenia lub wciąż pracować nad blogiem (jak pisałem, wolę nie być jego więźniem). Tylko uważam, że lepiej sobie wyznaczyć granicę i oddzielać życie zawodowe od prywatnego na tyle, żeby odrobinę się przeplatały, ale żeby żadna z tych części życia nie zdominowała drugiej.  Najczęściej przecież bywa tak, że to praca przeważa nad tym czasem do relaksu.

Pułapka personal brandingu

Tak samo Bruce w sumie nie był nigdy sobą. Po powrocie z „wygnania” i staniu się Batmanem w swoim cywilnym wcieleniu zachowywał się jak rozpieszczony playboy. Trudno takiego człowieka polubić czy mu zaufać w biznesowych sprawach. Bo tak naprawdę jego wizerunek zdominowała ta druga połowa, ta bardziej profesjonalna. I już kiedyś o tym pisałem, że trudno mi zaufać specjalistom, którzy na co dzień pokazują mi tylko takiego „Batmana”. Brak u nich prywatnych wątków w social media, czy dotyczących ich hobby poza zawodowego. Tylko branżowe rzeczy, brak jakiejś odskoczni.

Nie poznajemy nigdy takiego prawdziwego oblicza Wayne’a, bardziej kojarzymy go z tym jaki był jako Mroczny Rycerz. Owszem, profesjonalny, ale też bucowaty i przekonany o własnej nieomylności i kompetencjach. Chcecie mieć takich ludzi wśród swoich znajomych, którzy noszą cały czas pewną maskę? No właśnie.

TDK_Jock_novillains-WB1

Dress code

Rycerza z Gotham kojarzymy po stroju. Charakterystyczna maska i peleryna to jego znaki firmowe i trudno byłoby mu „pracować” bez nich. Z kolei sam uważam, że nie chciałbym pracować w miejscu, w którym pewną determinacją moich zadań jest to jak się ubieram. Czy w koszuli, czy w t-shirtcie mogę tak samo dobrze wykonywać swoją pracę. Myślę, że nawet w takiej mniej formalnej odsłonie po prostu jest przyjemniej.

Poza tym nie odziera to człowieka z pewnej indywidualności, a jak wiemy i przytoczyłem to w poprzednich punktach, Batman musiał z tej części siebie zrezygnować, by móc działać. I to nie jest moja i zapewne wielu z Was droga, by narzucać sobie strój w którym mielibyśmy spędzać kilka godzin dziennie.

Przekonanie o byciu najlepszym

Owszem, Batman miał w pewnych momentach pomocników, ale mam wrażenie, że miał również problem z delegowaniem zadań. Przekonanie o tym, że zrobi coś najlepiej, a w sumie to lepiej mu się działa w pojedynkę jest zgubne. Ze swojego doświadczenia też wiem, że łatwiej pracuje się w grupie, kiedy można się podzielić czymś, co na naszych własnych barkach byłoby zbyt ciężkie. Mroczny Rycerz miał z tym problem i misja go przez to przytłaczała.

Nie powtarzajmy zatem jego błędu i starajmy się odpowiednio zarządzać wszystkimi zleceniami. Poza tym współpracując nie wychodzimy na buców, a takim mi się Batman często jawi. Co to nie on i jaki to z niego jest genialny detektyw, wynalazca i wojownik, a jak wiemy jego czasami jego niemożność do kooperacji była tragiczna w skutkach.


Fajnie byłoby być superbohaterem, ale gdy tak się głębiej nad tym zastanowić, to widać, że jest to zaprzeczanie sobie samemu. Przedkładanie „misji” nad własne życie i potrzeby. Dlatego chyba lepiej być zwykłym obywatelem, który najzwyczajniej w świecie może czerpać z życia.

logohd24154

Tagi: , , , ,