Dlaczego Instant Articles to krok w dobrym kierunku?

Od dłuższego czasu staram się nie być hurra optymistyczny w przypadku ogłoszenia nowych funkcji i rozwiązań przez Facebooka/Instagrama/Twittera/Ello i inne serwisy społecznościowe. Wolę podejść na chłodno, rozejrzeć się jak korzystają z tego Ci najwięksi na rynku, przeklikać na spokojnie wszystko. Podobnie było z Instant Articles, które znam już od dawna, ale dopiero od konferencji F8 są dostępne dla szerokiego grona wydawców i blogerów, również w Polsce. I wciąż miałem wątpliwości, choć kilka przypadków zdążyło je rozwiać.

Nie oddajemy władzy Facebookowi

Pojawiały się takie głosy, że to rozwiązanie to oddawanie contentu Facebookowi, że co będzie jeśli ten serwis upadnie etc. itd. itp. Otóż nie, NIE ODDAJESZ CONTENTU. Dystrybuujesz go w sposób atrakcyjny dla użytkownika. Bo de facto nie wychodzi z Facebooka, nie czeka aż otworzy się przeglądarka i artykuł się załaduje. Klika i w mgnieniu oka może rozpocząć lekturę. Im mniej utrudnień, tym większa szansa że nasze treści lepiej się rozejdą.

Warto również wspomnieć, że IA można podpiąć pod Google Analytics i cały ruch zlicza się poprawnie. Nie tracimy żadnej wiedzy o użytkownikach, a dodatkowo wewnątrz wpisów można emitować reklamy. Także dla wydawców nie widzę tutaj żadnej straty, a co dopiero dla blogerów! Zwłaszcza, że FB przez jakiś czas będzie pewnie po cichu dawać większy zasięg tym artykułom, które zostały podpięte pod ich mechanizm. Tak było z video, tak jest z relacjami live, więc chcąc propagować to rozwiązanie pewnie też dotarcie wzrośnie.

A co z layoutem strony na której publikujemy? Tak, póki co opcje odpowiedzialne za design artykułów ekspresowych (jak je po polsku nazywa Facebook) jest dość ubogi. Belka z logotypem, ewentualnie podmiana niektórych fontów i kolorystyki tła, stopki i nagłówka. Niby mało. Z drugiej strony jeśli czytamy treści przez czytniki RSS takie jak Feedly lub Pocketa, to też nie widzimy jak strona źródłowa rzeczywiście wygląda. Czy jest to minus, gdy nie mamy rozpraszaczy? W sumie nie.

instant-articles-gif

Jakie są dotychczasowe wady tego rozwiązania?

Oprócz ograniczenia w konfiguracjach wyglądu brakuje mi tam również możliwości wstawiania dodatkowych „osadzonych” treści. Sprawdzałem i na przykład całe listy z moich Podsumowań Tygodnia nie są widoczne, bo publikuję je przez wtyczkę List.ly na Wordpressie. Podobnie będzie się działo pewnie z różnego rodzaju galeriami oraz pokazami slajdów na stronach. Tu widzę pole do poprawy.

Co zabawniejsze, dość dużą wadą jest również brak przycisku polubienia pod artykułem. Możemy się co prawda zaraz wrócić pod post autora i tam zalajkować wpis na Facebooku, ale nie sam wpis. Trochę to dziwne, że w tym wypadku jakoś to pominięto. Chyba, że nie chciano rozpraszać użytkownika dodatkowymi funkcjami i najważniejsze po przeczytaniu treści jest jej udostępnienie (share akurat działa jak należy).

Konfiguracja też nie jest najłatwiejsza. Sam do końca nie wiem czy u mnie wszystko działa jak należy, bo mam dedykowany szablon, jakieś elementy kodu chyba się FB nie podobają i tak dalej.  A próg wejścia w tym momencie powinien być jak najniższy. Bo mimo tego iż sam siebie nie uważam za kogoś nie wiadomo jak oblatanego w konfigurowaniu tego typu rzeczy, to jest wiele osób, które blogi mają, ale gdy trzeba zrobić już coś pod jego „maską” to jest problem.

Dlaczego liczę na więcej?

Tutaj trochę stoję w rozkroku. Z jednej strony dość dużo treści konsumuję po prostu jako użytkownik. Z kolejnej jestem blogerem i chciałbym, żeby to co tworzę docierało do jak największej liczby osób. Na koniec z kolei jestem pracownikiem agencji, czyli praktycznie rzecz biorąc mogę się nazwać „wydawcą”. Zatem jestem ciekaw czy rozwój tego produktu przez Facebooka będzie postępował w kierunku monetyzacji, czy jednak ułatwienia życia odbiorcom. Na tę chwilę widzę więcej plusów, niż minusów z punktu widzenia zwykłego Kowalskiego. Co jednak będzie jeśli Zuckerberg stwierdzi, że reklam tam jest za mało albo wręcz trzeba znowu ograniczyć zasięg wpisów, żeby twórcy zaczęli płacić?

Poza tym jestem ciekaw w którą stronę pójdzie konkurencja, czyli Twitter. Wszak dosłownie niedawno odcięli się od bycia społecznościówką i chcą być aplikacją newsową. Tylko, że wciąż jeśli chcę przeczytać jakąś treść, to wychodzę poza Ćwierkacza i istnieje ryzyko, że po przeczytaniu artykułu nie wrócę tak szybko. Instagram z treściami do czytania? Wszak opiera się na zdjęciach, ale już czytałem o różnych przypadkach mikroblogowania w tym serwisie, gdzie zdjęcie było tylko częścią opowieści. Zatem Facebook śladem tak naprawdę Flipboarda (dokładnie ta sama forma prezentacji contentu, a jednak jakoś nikt nie płakał, że twórcy tracą odsłony) otworzył kolejny rozdział w walce o uwagę użytkownika.

logohd24154

Tagi: , , , , , , ,