Dążąc do szczytu, czyli co twórca treści wiedzieć powinien

Szczyt pierwszej strony wyszukiwania Google. Szczyt rozpoznawalności w swojej kategorii. Szczyt facebookowego newsfeedu u swoich odbiorców. To tylko kilka miejsc na które wspinają się twórcy treści i chciałbym Wam opowiedzieć o tym jak choć częściowo je osiągać. 

 

Początkowo wpis miał bardziej dotyczyć motywacji i inspirowania się innymi, kilka akapitów o prywatnych osiągnięciach i wyznaczaniu celów. Nietypowo zacząłem od tytułu i zdjęcia do nagłówka, a koncepcja przyszła później. I stanęło na tym, że skupię się na tym jakie cechy powinien mieć twórca treści i czym jego „wyroby” powinny się charakteryzować. Niezależnie czy są publikowane na stronie WWW, blogu czy na fanpage’u.

Twórca

Przeczytałem dziesiątki, jeśli nie setki różnych poradników dotyczących cech wspólnych dobrych blogerów i content managerów. Zazwyczaj elementem wspólnym tych zestawień jest fakt, że umieją słuchać. Nie, nie chodzi o to, że podchodzą do swoich odbiorców w relacji psychoterapeuta i pacjent. Wystarczy korzystać z takich narzędzi jak Google Trends, Brand24 lub dowolny wihajster pokazujący najpopularniejsze wpisy z danej kategorii. W ten sposób rozpoznajemy potrzeby naszego audytorium (jak na nie odpowiadać opowiem już w części dotyczącej samych treści).

Kolejną cechą jest konsekwencja. Ta zazwyczaj jest wypadkową obranej strategii (zakładając bloga stworzyliście sobie taki dokument, prawda?) i tego co chcemy przekazywać reszcie ludzkości. Pisanie na każdy możliwy temat zazwyczaj się nie sprawdza, a rzadkie aktualizacje bloga nie pomogą w budowaniu coraz lepszej pozycji w wyszukiwarce i raczej można zapomnieć o rosnących zasięgach. Jak często pisać? Według badań Orbit Media, które niedawno znalazłem wystarczy jeden wpis na tydzień, przynajmniej tak odpowiadało 23% respondentów.

Niezależnie od tego jaką treść się tworzy, twórcę powinna charakteryzować też bycie ciekawym świata. Poprzez research i chęć poznawania nowych rzeczy można lepiej odpowiadać na pytania i problemy, bo wiemy które są tego warte (to częściowo łączy się z umiejętnością słuchania z początku tekstu). Jasne, można poruszać się w wygodnej tematyce, ale ta pewnie prędzej czy później się wyczerpie i zaczniemy wymyślać koło na nowo. Tą drogą możemy wejść trochę w buty naszego odbiorcy i zobaczyć z jego perspektywy co jest warte uwagi. Bo mogą to być zupełnie inne rzeczy niż nam się wydaje.

Ostatnią rzeczą jaką bym wymienił jest pozytywne nastawienie, a nie negacja wszystkiego wokół. Opisywanie złych praktyk, błędów i tym podobnych (niezależnie czy mówimy o marketingu, sprzedawaniu kosmetyków czy tworzeniu rękodzieła) nie ma według mnie za wielkiego sensu. Stygmatyzujemy i nie dajemy rozwiązań. O wiele lepszą i bardziej procentującą drogą jest inspirowanie i dzielenie się dobrymi praktykami. Ma to też ogromny wpływ na wizerunek nasz lub marki dla której tworzymy.

travel-leisure-1

Treść

Nie ma według mnie czegoś takiego jak zbyt proste pytania na które można odpowiedzieć. Owszem, można napisać wpis o strategii marketingowej, ale okazuje się, że ludzie częściej szukają odpowiedzi na to, jak zmienić nazwę fanpage’a (piszę oczywiście z własnego doświadczenia). Dlatego pomyśl na jakie podstawowe zagadnienia może odpowiadać Twój kawałek contentu. Jak zrobić jajecznicę jeśli zajmujesz się kulinariami? Jaki telefon za 1000 złotych jest najlepszy jeśli piszesz o technologiach? To są właśnie tego typu artykuły, oczywiście warto tam dorzucić „coś od siebie”, żeby nawet pomimo prostoty było czuć tam autora.

Bardzo ważną cechą dla mnie kiedy siadam do pisania jest ponadczasowość, a nie newsowość. Choć czasem zdarzy mi się napisać coś w odniesieniu do wydarzeń w świecie marketingu, to jednak lepiej pracują na mnie i mojego bloga takie treści, które będą aktualne za rok, dwa czy trzy lata. Jeśli nie w całości, to przynajmniej w połowie i użytkownik po zapoznaniu się z nimi nie będzie miał poczucia straconego czasu.

O właśnie, stracony czas. Wiecie jaką cenę płaci użytkownik klikając w link i wchodząc na Wasz blog/fanpage? Płaci uwagą, własnym czasem, bo zaufał Wam, że rozwiążecie jakiś jego problem lub zapewnicie rozrywkę. Nie ma zatem nic gorszego niż zaprzepaszczenie tego momentu, gdy ktoś chciał poznać nasze zdanie lub podejście do problemu, a tu klops. Zatem wskazałbym tutaj na dwie rzeczy. Umiejętność stworzenia wartości dodanej naszej treści (nauka, rozrywka, porady, przeciwstawne zdanie do powszechnej opinii – cokolwiek co sprawi, że użytkownik czegoś się dowiedział) oraz klarowność, którą rozumiem jako przekazanie informacji w jasny i precyzyjny sposób. Bez chamskiego clickbaitu i oszukiwania, że tekst jest czymś innym niż się wydaje.

travel-leisure-2

Na samym początku wspominałem o tych metaforycznych „szczytach” formy (rozumianych zarówno pod kątem jakości, jak i też samej atrakcyjności treści). Czy można do nich dotrzeć stosując się do powyższych wskazówek? Moim zdaniem tak, bo zarówno Facebook, jak i Google stawiają na wartościowe i społecznościowo uznane treści. A jeśli zarówno w sobie wykształcimy odpowiednie nawyki i potem z ich pomocą będziemy tworzyć rzeczy, to prędzej czy później zacznie to na nas pracować. Oczywiście trzeba też sobie wyznaczyć wysokość tego szczytu, bo bycie najpopularniejszym blogerem marketingowym w Polsce to spore wyzwanie, ale już posiadanie na blogu jednego z najczęściej wybieranych poradników tworzenia reklam na Facebooku to zupełnie inna śpiewka.

logohd24154

Tagi: , , , , , ,