Blogogody – o co chodzi?

burn

Trzeci października, ta data zbliża się wielkimi krokami. Tego dnia wraz z Dorotą, moją narzeczoną weźmiemy ślub. Nie będzie to jednak zwyczajne wydarzenie jakich wiele się odbywa w urzędach stanu cywilnego w całej Polsce. Z racji tego, że obydwoje prowadzimy blogi, a ja mam już pewne doświadczenie marketingowe, postanowiliśmy stworzyć kampanię „Blogogody”.

Nasze działania wokół tej akcji dzielimy na trzy etapy:

  1. Dzień ślubu i obiad dla rodziny – a ślub ten odbędzie się w Pałacu Ślubów w Warszawie o godzinie 15:15. Nie jest to żadna tajemnica i wszystkich, którzy chcieliby nam złożyć życzenia serdecznie zapraszamy. Z kolei okoliczności w jakich odbędzie się obiad dla rodziny to jeszcze tajemnica, ale uwierzcie, że spadną Wam kapcie jak już napiszemy co i jak.
  2. Impreza dla znajomych – wesela nas nie kręcą, zatem chcemy zrobić dla naszych bliższych i dalszych przyjaciół porządną imprezę. Alkohol, jedzenie, tańce i dobra muzyka. Wszystko w oprawie słowiańsko-wikińskiej. Będziemy odpowiednio przebrani na to wydarzenie.
  3. Podróż poślubna – pobawimy się trochę w blogerów podróżniczych i zdamy Wam relację z przygotowań i samego zwiedzania Szkocji. Czemu akurat tam wyjeżdżamy? Bo pogoda taka sama przez cały rok. Było to też moje marzenie i wydaje mi się, że wciąż jest to trochę taki „dziki” kraj, w którym można poczuć klimat dawnych czasów.

Oprawa wydarzenia

Logotyp z nagłówka przygotowała mi Basia Grodzicka (znana też jako Tami Tea – tutaj znajdziecie jej bloga i portfolio). Poprosiłem ją o przygotowanie czegoś wyjątkowego i łączącego elementy słowiańskie (Dorota) i wikińskie (Jakub). Oczywiście nie mogło zabraknąć elementów takich jak dzioby drakkarów.

Imitacja wypalenia w drewnie żeby nadać klimatu oraz stylizowany na runy font to kolejne części składowe naszego logotypu. Nazwę wydarzenia wykorzystujemy jako hashtag #Blogogody, którym będziemy oznaczać całą komunikację związaną z naszym ślubem.

Stronę, którą przeglądacie przygotowali z kolei niezawodni Sixboxes z Piotrem Malinowskim na czele. Chłopaki, dziękuję za szybką i sprawną robotę oraz brak narzekań na moje poprawki. Wyszło prosto, siermiężnie, ale właśnie taki zamysł mi przyświecał!

Przejdźmy do kolejnej części…

 

unnamed

Zaproszenie, które widzicie powyżej stworzyła Anka Steliżuk z Wtem Znikąd. Wykonała wręcz tytaniczną pracę próbując zilustrować mnie w taki sposób, żebym ładnie wyglądał. Ilustracja jest pełna szczegółów, które są z nami związane.

Jako, że ja jestem „wikingiem” (tak chciałbym się postrzegać) to moje imię jest wpisane runami. Dorota jako fascynatka kultury żydowskiej (o czym pisze na swoim blogu – Czechozydek) z kolei ma swój podpis stylizowany na hebrajski. Po mojej stronie pad do konsoli, strój wikinga, burger i whiskey nie są żadnym zaskoczeniem. Co zatem robią krecik i flaga Czech (flaga Izraela już raczej nie jest zagadką) po stronie mojej przyszłej małżonki?

To nawiązanie do jej wykształcenia, jest bohemistką, zatem kraj naszych południowych sąsiadów też jest jej bliski. Druty i włóczka to z kolei jej najnowsza pasja. Zwierzęta to z kolei nasze symbole. Dorota bardzo lubi koty, ja z kolei jak tylko widzę jakiś filmik z sową to od razu robię maślane oczy. Kto nas zna, ten pewnie dopatrzy się jeszcze kilku nawiązań.

Przed nami jeszcze wiele rzeczy do ogarnięcia przed dniem ślubu, późniejszą imprezą dla znajomych i podróżą poślubną do Szkocji (bilety zapewniła firma Wizz Air). To oznacza dużo pracy i materiałów, które przygotujemy. Wszystko po to, żeby pokazać, że organizacja ślubu może być zabawą i zupełnie innym doświadczeniem. Zwłaszcza jeśli tak jak my, posiada się własne medium.

Trzymajcie za nas kciuki, żeby wszystko się udało!

Spodobał ci się wpis? Udostępnij go!

  • Pad i burgery <3

    • Jakub_Proszynski

      No, a jak? Bez nich nie dałoby rady.

  • Będę śledził na bieżąco, bo zapowiada się bardzo fajny, alternatywny ślub, a takich w Polsce jest niestety mało.

    • Dorota Nowacka

      Prężnie działamy w tej kwestii – będzie alternatywnie i fajnie 🙂

      • I tak trzymać! Mogę tylko żałować, że nie będę Waszym foto w tym dniu, ale wierzę, że zdjęcia będziecie mieli zajebiste 😀

        • Dorota Nowacka

          Nie wątpię, o zdjęcia będzie się starać najlepsza fotografka świata, Agnieszka Wanat 😉

  • Jakub_Proszynski

    Żebractwo to by było gdybyśmy nic nie oferowali w zamian. 😉

  • Dorota Nowacka

    Zabawne, że nie chcesz się podpisać z imienia i nazwiska pod swoją wypowiedzią. 😉
    Kto tu mówi o żebractwie? Polecam uważne śledzenie postępu wydarzeń, zobaczysz, że nie chodzi tutaj o zwykłe sępienie darów losu 😉

  • Milaj

    Kasowanie nieprzychylnych komentarzy? Serio? Czyli rozumiem, że lizanie się po tyłkach, klaskanie uszami z zachwytu nad tym „super” pomysłem jedynie jest dopuszczalne? Widać wszystko ustawione od początku do końca:) Wszystkiego dobrego, mam nadzieję, ze wypali wam ta szopka, tylko się nie spóźnijcie na własny ślub, sprawdzając blogaska i licząc ile lajków i jaki zasięg ma ta cała dziwna akcja w waszych ulubionych mediach społecznościowych dziubaski! W dzisiejszych czasach wszystko jest na sprzedaż, masakra jakaś… ELO

    • Jakub_Proszynski

      Skasowany, bo nie będę tolerować wulgaryzmów. Jak widać powyżej umiesz skrytykować bez używania obraźliwych słów. Nie chodzi tutaj o lizanie tyłków, a zwykłą kulturę. I dziękujemy za życzenia.

      • Bardzo słuszne podejście. Wulgaryzmy to zwykłe chamstwo, anonimowe – jeszcze gorzej.

    • Mossak

      W sumie nie taki głupi pomysł, sprzedać coś, do czego się specjalnie wagi nie przywiązuje. Ja jestem za – nie dlatego, że uważam, że wszystko na sprzedaż, tylko, że uważam, że czasem się dobrze postawić i jeśli już ktokolwiek czy cokolwiek nas zmusza do podjęcia jakichkolwiek kroków, które nie są nam tak strasznie do szczęścia potrzebne, to zróbmy to po swojemu i zupełnie na przekór konwencji, której w końcu nie musimy kochać.

      Poza tym, nawet najbardziej ordynarna sprzedaż nie jest gorsza od oczepin. Ja propsuję ;).

  • Przyznam, że trochę „przestrasza” mnie połączenie ślubu i kampanii marketingowej, ale z z zaciekawieniem będę śledzić. Powodzenia 🙂

    • Jakub_Proszynski

      Nas też to przeraża, bo do normalnych rzeczy jeszcze sobie blogowanie dorzuciliśmy. 😉

    • Dorota Nowacka

      Nas przeraża już sam ślub, a co dopiero ta otoczka 🙂 Niemniej jednak mamy wrażenie, że to będzie przygoda życia.

      • Z tą przygodą to pewne 🙂 życzę mało stresu i dużo dobrej zabawy.

  • Jasiek Sieczkowski

    Jako facet, gdybym miał brać ślub, to zadbałbym o to abym miał go za co wyprawić. Namawianie wybranki do ekshibicjonizmu i robienie ze ślubu kampanii soszjalmidiowej jest co najmniej niesmaczne i skrajnie niemęskie.

    • Jakub_Proszynski

      To był wspólny pomysł to raz. Dwa, za wiele rzeczy płacimy. Po prostu szukaliśmy możliwości, żeby było jeszcze fajniej. I nie wiem gdzie w tym bycie niemęskim. Niemęskim to bym był, jakbym w ogóle nie był obrotny i potrzebował mamy do pomocy. 😉

      • Jasiek Sieczkowski

        I co będziecie mieć obrączki z logiem maca, a ty wystąpisz w garniturze z widoczną mętką Wólczanki? Nie żartuj, gdybyś był na prawde obrotny to nie musiałbyś sprzedawać jednej z najważniejszych chwil w waszym życiu. Obrotny facet poświęca się, aby nie musieć rezygnować z tego co powinno być poza sferą biznesu i poza poza strefą sprzedawania siebie, nie mówiąc już o sprzedawaniu bliskich.

        • Dorota Nowacka

          Gdzie jest napisane coś o sprzedawaniu bliskich? Czy ja wyglądam na bezwolną niewiastę, którą Kuba sprzedaje bez jej zgody? 😉 Wybacz, ale ten argument o sprzedawaniu jest nielogiczny, ponieważ obciąża winą jedynie Kubę, jakbym ja nie miała nic do gadania.
          Obrączki kupiliśmy wczoraj u jubilera. Kuba nie będzie miał garnituru, bo nie chce go mieć. Obrotność polega moim zdaniem na tym, że nie wydaje się na ślub czterdziestu tysięcy złotych, które można by było zainwestować w coś o wiele bardziej pożytecznego, tylko zorganizowanie ślubu tak, bysmy go wspominali dobrze i z uśmiechem. A poświęcenie powinno dotyczyć innych sfer życia, nie zbierania kasy na tradycyjny ślub i wesele. Bo według mnie taka forma świętowania jak zwykły ślub w kościele, a potem weselicho na sto osób, to męczarnia niewarta czegokolwiek.
          Wbrew temu, co pewnie myślisz, zainwestowaliśmy w to wydarzenie sporo pieniędzy. Może nie 40k, ale to też były pieniądze. Radzę więc nie stosować wobec nas zwrotów zawierających słowo „sprzedaż”, ponieważ nie są adekwatne do sytuacji 😉

          • Jakub_Proszynski

            Prędzej współpraca i partnerstwo. Każdy wygrywa w przyjętej przez nas koncepcji.

          • Albert Wallin

            właśnie. Co „wygrywają” partnerzy?

          • Jakub_Proszynski

            W ich przypadku to głównie placement w materiałach oraz późniejszej relacji. O części jeszcze nie mogę mówić po prostu.

    • Dorota Nowacka

      Gdzie jest napisane, że Kuba mnie namówił? Wybacz, ale jakoś mi to umknęło 😉
      To był nasz wspólny pomysł, siedzimy w tym razem, to nasze wspólne dzieło, jeśli mogę to tak nazwać. Równie dobrze możesz mi zarzucić, że nie wspieram tradycji, bo moja rodzina nie funduje mi wesela, a tak by było po bożemu 😉

  • Ciekawe, nie powiem – czytając to adrenalina podskoczyła. Myślę, że to będzie coś ciekawego i pomysłowego 🙂 Wszystko na sprzedaż? Fak it! Ludzie zawsze będą krytykować.

    • Jakub_Proszynski

      Póki jest po naszej myśli to chyba wszystko będzie spoko. 🙂

  • alicjajoanna

    „Odrobinę szalony i niestandardowy” + współpraca z IKEA xD Zabawne.

    • Jakub_Proszynski

      Zobaczysz potem. 😉

  • O.
    Już życzę wszystkiego dobrego na nowej drodze życia.
    Ja mam w czwartek 4. rocznicę ślubu. I to raczej ostatnia.
    Ale małżeństwo, ślub i wesele polecam. Fajna sprawa, jak wypali.

    • Jakub_Proszynski

      Jesteśmy tyle czasu ze sobą, że ślub to jedynie „formalność”. Tylko, że skoro już go bierzemy to chcemy do niego dodać odpowiednią i pasującą do nas oprawę.

  • opr lab

    Nawet mi was nie żal. Blogerzy… Ja to bym zobaczył np jak blogerzy myją bezdomnych. Śluby mnie nie jarają.

    • Jakub_Proszynski

      Nam też nas nie żal. Jest całkiem fajnie.

  • Fajny pomysł, Jakub. Może sama nie zdecydowałabym się, bo nie mam potrzeby dzielenia się takimi chwilami, które są w pewien sposób intymne dla mnie, ale jeśli przy tym fajnie się bawicie, to niech będzie to najfajniejszy ślub w blogosferze! 😉

    • Jakub_Proszynski

      Będzie, postaramy się o to. 🙂

  • Albert Wallin

    Jeżeli ktoś, kto pisze o sobie „specjalista w zakresie marketingu” i publicznie chwali się „kampanią” z projektami graficznymi na 3+ to jest to niestety słabe (szczególnie logo z użyciem photoshopowej opcji „bevel and emboss”, oh wait, to było sexy w latach 90-tych.) Pytanie do Jakuba, „marketera”. Gdzie jest jakaś ciekawa Big Idea akcji? Ok, bierzecie ślub za dary losu, ale nie ma w tym niczego nośnego. Przeczytałem to wzdłuż i wszerz i nic nie znalazłem. Serio, nic na czym mógłbym zawiesić oko. Coś zabawnego? Coś spójnego? A może coś głębszego (CSR, kampania społeczna). A gdzie tam. Siermiężne „wy nam dajcie, a my się z tym dajcie pokażemy”. Zastanawiam się tylko nad konwersją takiej akcji. Partnerzy, rozumiem dostaną w zamian zasięgi i peany na cześć, i że za hajs marki baluj. Ale w szerszej perspektywie obawiam się, że partnerów czeka to, co każdego po weselu, czyli ciężki kac…

    • Jakub_Proszynski

      Nośne jest chociażby to, że raczej nikt nie robił tego w ten sposób. Kolejna rzecz, że to z naszej inicjatywy dołączają partnerzy, a nie że jesteśmy blogerami, którzy czekają na brief od agencji. Big idea jest taka, że przy okazji ślubu chcieliśmy zrealizować kilka konkretnych rzeczy, których normalnie nie dalibyśmy rady udźwignąć. Także nie myślałbym o tym w kontekście big, a raczej small. Na nasze potrzeby.

      Co do projektów, to nie jestem specem w zakresie kreacji stricte i dla mnie są ok. Kwestia gustu rzecz jasna.

      • alicjajoanna

        „to z naszej inicjatywy dołączają partnerzy, a nie że jesteśmy blogerami, którzy czekają na brief od agencji” – to jeszcze gorzej, Kuba. Wy nawet nie czekacie na te dary losu, tylko o nie żebrzecie.

        • Jakub_Proszynski

          Jeśli żebraniem nazywasz oferowanie takiej samej pracy jak w ramach kampanii zleconej przez agencję, to masz bardzo dziwne definicje.

          • alicjajoanna

            Dziwne to dla mnie jest traktowanie własnego ślubu jako kampanii zleconej przez agencję, ale co kto lubi.

        • Dorota Nowacka

          „Nasza inicjatywa” nie oznacza żebractwa. 😉

          • alicjajoanna

            Przepraszam Dorota, faktycznie żebractwo to za mocne słowo. Niemniej wciąż uważam, że współpraca ze sponsorami w kontekście własnego ślubu nie jest classy.

          • Dorota Nowacka

            O mnie samej nie można powiedzieć, że jestem classy 😉 Ale rozumiem Twoje podejście.

      • Nikt tego nie robił wcześniej? Zapomniałeś chyba o Wiśniewskich (Michał i Mandaryna), Kardashianach i Ibiszach. Szczerze – myślałem, że dobierzesz lepsze wzorce, ale dużo szczęścia na nowej drodze.

        • Jakub_Proszynski

          Nie robił na zasadzie świadczenia konkretnych rzeczy w zamian. Przy Twoich przykładach to media się ogrzewały w blasku tych gwiazd. My staramy się być na równi z partnerami.

          • Kuba, to jest zwyczajny sponsoring 🙂 Nigdy nie będziesz na równi z partnerami, oni nie bez powodu wydarzenie to sponsorują, tak działa komercja. Najpewniej partnerzy liczą na to, że wydarzenie będzie co najmniej epokowe. Niewiele jednak na to wskazuje, bo większość opinii jest krytyczna, a klient nie chce się kojarzyć z opiniami negatywnymi. Co z partnerami, o których pisze NaTemat: HBO i CD Project? Wycofali się?

          • Jakub_Proszynski

            Nikt się nie wycofał. Po prostu te firmy przekazują nam pewne rzeczy nieodpłatnie na imprezę ze znajomymi. Nie ma na to umów i tym podobnych, więc zdecydowałem jednak ich tutaj nie wrzucać.

            A reakcji pozytywnych jest też sporo. Tylko jak to zwykle z polską siecią bywa, to hejterzy sobie wykorzystują hashtag, a jak ktoś chce nam powiedzieć, że fajna akcja to pisze na priv.

          • Kuba, nie nazywajmy każdego, komu pomysł się nie podoba „hejterem”. Inaczej marnujesz zawód krytyka 🙂 Jeżeli robi się coś dużego i innego zwłaszcza to trzeba się na różne opinie przygotować, norma.

          • Jakub_Proszynski

            Jak ktoś nas wyzywa od najgorszych i w ogóle miesza z błotem, to raczej krytykiem nie jest.

    • Tomasz Sadowski

      Dobrze rozegrany motyw ze ślubem dla takiej IKEA doskonala okazja promocyjna. CSR? Kampania spoleczna? Prosze mnie nie rozsmieszac. To sie sprawdza jak trzeba przepuścić trochę pieniedzy z roznych debilnych i nikomu niepotrzenych grantów, bo przecież ta kasa i tak już zostala przenaczona na zmarnowanie. Jak Jakub to dobrze rozegra to moze zlapac fejma globalnego na kilka dni. Zycze powodzenia.

      • Albert Wallin

        BYłem ostatnio w Ikei. Kupiłem trochę gratów, zjadłem klopsy, połaziłem tu i tam, porozglądałem się i… zero informacji na temat ślubu. Pewnie fejm globalny był, tyle, że nikt o nim nie usłyszał… 🙂

    • Kurde, Albert, to ślub ma być – życzenia byś złożył Młodej Parze czy coś…

      • Albert Wallin

        i jak te zasięgi? Bo coś przeoczyłem.

  • Albert Wallin

    dlaczego kasujecie komentarze?

  • Julia Cieślak

    Mam nadzieję, że mnie zainspirujecie jakimś niestandardowym pomysłem – bo wesele jest nudne i dlatego tak ciężko zabrać mi się do jego organizacji! Będę śledziła na bieżąco Wasze wpisy! Trzymam kciuki!

    • Dorota Nowacka

      Powiem tak: zapraszam do śledzenia zarówno tej strony, jak i mojego bloga – raz na jakiś czas (planuję raz na tydzień) będę pisać o tym, jak wyglądają przygotowania z mojej strony. Sukienka, buty, zaproszenia, podróż, różne Czechożydkowe przemyślenia. Mam nadzieję, że znajdziesz w tych tekstach inspirację 🙂

  • Olga

    Nigdy nie byłam na Waszych blogach, nie kibicuje Wam, ale też nie życzę Wam zle. Jesteście mi po prostu obcy:) Ale nie mogę patrzeć na te kretyńskie komentarze osób, które hejtują Wasz pomysł. Granda, w obliczu tego, że na społecznościówkach wszyscy pokazują zdjęcia ze ślubu, zdjęcia pierścionka zaręczyonowego, zdjęcia prosiaka, który wjeżdża na weselu i zdjęcia podwiązek i wujka Stacha, który polewa wódkę, albo szczypie w tyłek mamę panny młodej. A nagle ślub okazuje się tak intymnym wydarzeniem, że sprytny pomysł na wygospodarowanie trochę oszczędności urasta do rangi wielkiego grzechu. Kocham mojego męża, ślub z nim był decyzją mojego życia, robi mi on każdy dzień i powoduje, ze 24 godziny na dobę mam zaciesz na ryju i iskry w oczach. Ślub był dla nas ważny, ale sama przysięga, bo cała reszta to po prostu fajna impreza. Za którą zapłaciliśmy sami, ale gdyby IKEA, McDonalds, a nawet bardzo nieromantyczne chipsy Lays, ablo jeszcze gorzej, prezerwatywy Durex, chciałaby nam to zasponsorowac, to why not?! Ważne są dni, które doprawadzily do ślubu, i te które po ślubie będą. A samo weselicho to nie chuj wie jak wzniosłe przezycie, a fajne party, których bedzie jeszcze wiele! Ręce opadają, hejterzy, którzy sami wystawiacie się na widok każdego, a na sesje zdjeciowe jedziecie autem do Chorwacji na 5 godzin, zeby tylko pochwalic się znajomym uroczymi fotkami. A na slub bierzecie kase od starych. Nie ganie za to, ale Wy nie krytkujcie młodych, przedsiebiorczych ludzi! Szczesliwosci dla Was:)

    • Jakub_Proszynski

      Mimo tego zapraszamy do lektury tego co normalnie piszemy. Dziękujemy również za zrozumienie i dobre słowo. 🙂

    • Dorota Nowacka

      My uznaliśmy, że standardowy ślub i wesele na sto lub dwieście osób to nie dla nas. Chcieliśmy wszystko zrobić po swojemu, od czapy, nietradycyjnie. Przy czym jesteśmy gotowi na hejt 😉
      Wielkie dzięki za tak ciepłe słowa 🙂

  • Marcin

    Uważam sam pomysł za dobry. Jaka jest różnica miedzy reklamowaniem „sali weselnej” IKEA a domu weselnego w przysłowiowych Piździdołach Górnych? Jaki dom weselny tylko za to, że wyprawicie tam przyjęcie zrobi to dla was gratis? A że na obiad będą pulpety po szwedzku zamiast świniaka po staropolsku? Skoro można zaoszczędzić trochę kasy na samej imprezie, to w czym problem? Kuba z Dorotą mieli pomysł jakiego większości z Nas brakuje! Ktoś w całej tej dyskusji słusznie zauważył, że większość osób „hejtuje” a potem na „fejsie”, czyli wykorzystując social media zamieszcza zdjęcia z „intymnych chwil” dając wgląd w nie obcym, mniej lub bardziej znanym ludziom. Bo trzeba pochwalić się jaka to wystawna „impra” była, która w 90% przypadków sie nie zwraca! A nie w jakiejś tam IKEI. Jeśli komuś to nie pasuje, jeśli uważa że „projekty graficzne na 3+” itp, to zacytuję za Siarą z Kilera – „Cycki se uzmażcie” i walcie się na ryj! Cytując Donalda Trumpa (jeśli niektórzy chociaż wiedzą kto ów): „Chcąc nie chcąc, trzeba myśleć. Dlaczego więc nie myśleć z rozmachem?”. To ich życie, ich pomysły. Życzcie im lepiej wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia. Oby zawsze byli kreatywni i mieli takich pomysłów jak najwięcej. Pozdrawiam.

    • Dorota Nowacka

      Wielkie dzięki za opinię 🙂

    • Jakub_Proszynski

      Dzięki wielkie i również pozdrawiamy. 🙂

  • Trzymam kciuki, żeby wszystko się udało 🙂

    • Dorota Nowacka

      Dziękujemy 🙂

    • Jakub_Proszynski

      Dziękujemy! 🙂

  • Małgorzata Wołoszyk

    Uważam, że sam pomysł śłubu sponsorowanego w przypadku blogerów jest bardzo w porządku. Ale nie mogę nie skomentować „kampanii”. Po pierwsze słowo „kampania” jest kompletnie nietrafione. (jaki charakter ma kampania? jakie cele realizuje? do kogo ma trafić? Moim zdaniem wystarczyłoby blogogody. Ale mniejsza z tym.) Najważniejsze jest wykonanie. Jakubie, od krytyka wymaga się więcej. Ktoś, kto rości sobie prawo do oceny innych, powinien świecić przykładem (w każdym razie tak było w epoce przed internetem). Podpisuję się pod tym co napisał Albert Wallin w komentarzu na blogu – mogliście dodać do tego wszystkiego big idea (czytelną dla wszystkich). Całokształt pozbawiony jest moim zdaniem smaku i klasy, chociaż przykro mi to pisać. Zaproszenia – kicz, chociaż jak wspomniałeś, to kwestia gustu. Chciałam podkreślić, że dzieląc się swoją „kampanią”, tracisz moje zaufanie jako krytyk.

    Oczywiście, jeśli Was satysfakcjonuje wesele w Ikei, to tylko i wyłącznie Wasza sprawa. Dla mnie to niesmaczne. (Chociaż lubię klopsiki, żeby nie było!)

    Niemniej życzę Wam pięknego dnia i dużo szczęścia.