Blog Forum Gdańsk 5 – blogować czy nie blogować?

Pytanie w tytule jest o tyle uzasadnione, że Blog Forum Gdańsk odbywało się w gdańskim Teatrze Szekspirowskim. Parafraza tego znanego egzystencjalnego pytania obrazuje również konflikt myśli jakie przywiozłem z Pomorza. Bo z jednej strony jestem mega zainspirowany, dostałem kopa energetyczno-kreatywnego i chciałbym ten stan jak najdłużej utrzymać. Z drugiej strony zobaczyłem ile jadu się sączyło wobec twórców internetowych przez cały weekend. Tylko, że korzyści z blogowania przeważają i mógłbym już odpowiedzieć, że „blogować, zdecydowanie Panie Szekspir!”, ale rozwinę trochę myśl…

Event na piątkę

…jednak zanim to nastąpi muszę napisać chociaż te kilka zdań o samej organizacji wydarzenia.

Aleksandra Mokwa z Urzędu Miasta Gdańsk wraz z zespołem ogarnęła wszystko perfekcyjnie. Naprawdę non stop czułem się jak VIP, przestrzeń Teatru Szekspirowskiego jeszcze dodatkowo potęgowała to wrażenie. Elitarnie, a jednak na luzie. Do czego również przyczyniła się IKEA, która zapewniła umeblowanie chillout roomu, w którym spędziłem trochę czasu na tweetowaniu i rozmowach (pozdrawiam Pawła Lenarczyka z IKEA, z którym naprawdę świetnie się rozmawiało). Dobór merytoryczny prelegentów też naprawdę świetny, zwłaszcza że było wśród nich wiele nowych twarzy. Jedynie panel z youtuberami trochę mnie znużył, bo było w nim za mało o samym warsztacie, a więcej o „grze”, wchodzeniu w rolę itd. Mimo tego, BFG ma u mnie tytuł najlepszej konferencji roku, już teraz.

10515265_804435822955564_6369561292668660010_o

Nowy poziom blogowania

Już w drodze do Gdańska chłonąłem wiedzę od znajomych (Janek ze Stay Fly i Andrzej z JestKultura). Panowie, macie nie tylko fenomenalny warsztat, ale również pokazaliście mi, jak ja de facto mało robię z własnym blogiem, jak mało czasu mu ostatnio poświęcam. Bo uwierzcie, oni chuchają i dmuchają na wszystko, żeby było na błysk. Czemu? Bo dbają o czytelnika.

I o tym były również najciekawsze prezentacje, bo zarówno Monika Kamińska (Black Dresses), jak i Michał Szafrański (Jak Oszczędzać Pieniądze) wbili mi się w mózg tym, że to my, jako twórcy treści powinniśmy się zmieniać. Tak, żeby spełniać oczekiwania odbiorców, nie na odwrót. Jednocześnie obydwoje poświęcili wiele miejsca temu, że powinniśmy sobie nie tylko znajdować ramy tematyczne i definiować siebie na nowo, co również pamiętać, że to czytelnik jest największą wartością.

Poruszano rzecz jasna tematy komercjalizacji blogosfery i monetyzacji treści, ale jeśli ktoś taki jak Szafrański mówi ze sceny, że pieniądze nie są celem, tylko środkiem, to tak jest. On wie jak zarabiać, wie jak przy tym tworzyć jakościową treść i jednocześnie być transparentnym. Jednocześnie hołduje idei, która jest mi coraz bliższa – slowbloggingowi. „Blogowanie to sport długodystansowy, w którym liczy się nie szybkość, lecz styl pokonywania trasy.” – coś takiego można było przeczytać na jednym ze slajdów. I wiecie co? Niepotrzebnie wielokrotnie się stresowałem, że nic nie napisałem na bloga. Co prawda ciągle układam sobie w głowie, że liczą się raczej treści ponadczasowe i bardziej jakościowe, niż szybkie, newsowe i spontaniczne, ale w końcu się z tym pogodzę. Bo chciałbym, żeby Pijaru Koksu Blog był jak klub dżentelmenów, a nie podrzędny pub. Żeby serwował wymagające kunsztu barmańskiego drinki, a nie rozgazowane piwo z nalewaka…

Dlatego postanowiłem sobie trzy rzeczy:

  • Tylko pozytywy – omijam kryzysy w social media, niejednoznaczne sytuacje i tym podobne. Fajne case study, inspirujące sylwetki i motywacja do działania. Bez hejtu i jadu.
  • Wychodzę z inicjatywą w sprawie współprac komercyjnych – chcę dostarczać jakościowe treści, a te wymagają często bliższego kontaktu z marką. Dlatego teraz bardziej proaktywnie będę wchodził we współprace z brandami, które uwielbiam za marketing.
  • Więcej know how – czyli tutoriale, tutoriale i jeszcze raz wiedza. To mi przyświecało na początku bloga, ale trochę skręcałem w różne strony. Widzę, że zarówno blogerskie, jak i socialowe poradniki są potrzebne i zwyczajnie zobowiązuję się do tego, że będę ich tworzyć więcej.
Mało kiedy można mnie zobaczyć takiego wesołego. Zwykle wyglądam ponuro.

Mało kiedy można mnie zobaczyć takiego wesołego. Zwykle wyglądam ponuro.

Konkluzja?

Warto blogować, nie dla samych darów losu i kasy. Przede wszystkim dla relacji z ciekawymi i wyrazistymi osobowościami, które potrafią swoją energią i zaangażowaniem wyciągnąć człowieka z twórczego dołka. Równie ważne były dla mnie spotkania z blogerami, którzy sami uczyli się ode mnie (było kilka takich osób na BFG), to dodatkowy motywator do działania, bo wiesz, że to co robisz przydaje się komuś. Zatem wróciłem z Gdańska silniejszy, bardziej nakoksowany, że to tak ujmę i oby ten stan utrzymał się jak najdłużej. Bo kolejne Blog Forum Gdańsk dopiero za rok, a ja już tęsknię za tymi wszystkimi ludźmi.

logohd24154

Zdjęcia tytułowe oraz grupowe pochodzą z profilu Blog Forum Gdańsk na Facebooku; selfie zaś z aparatu Iwony Stepajtis z bloga Psie Wędrówki.

Tagi: , , , , , ,